Kamiński zwraca uwagę, że nie jesteśmy przygotowani do rozmów o historii. 


Jednym z powodów jest fakt, że budowany przez komunistów czarno-biały obraz często był poza Polską odrzucany. Związane było to zarówno z tym, że był niepełny, jak i z niewiarygodnością jego autorów. Po 1989 r. Polska nie zaproponowała światu nowej wizji naszej roli w II wojnie światowej

– mówi Kamiński i zwraca uwagę na działania w tej kwestii naszych sąsiadów. -

Rosja i Niemcy, przeznaczają na działania w sferze historii duże środki, finansując także przedsięwzięcia kulturalne, np. spektakularne dzieła filmowe. Zgadzam się, że jest to efektem świadomych decyzji. (…) Jest jednak poważna różnica w tym obszarze pomiędzy Rosją a Niemcami, które są państwem w pełni demokratycznym. W Rosji wszystko, także polityka historyczna, jest dużo bardziej sterowane centralnie. W Niemczech są to procesy znacznie bardziej skomplikowane. Ale powtarzam – powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski. Jeśli ktoś jest bardziej skuteczny – uczmy się od niego.


O ograniczeniu przez minister edukacji narodowej Katarzynę Hall lekcji historii w szkołach prezes IPN mówi:


Wielu naszych historyków w tej sprawie zabrało głos. Mleko się już jednak rozlało – reforma wchodzi w życie. Jednym z jej efektów będzie całkowite usunięcie z programu nauczania w gimnazjum okresu, którym się zajmujemy, a więc lat 1939–1989. Tak się składa, że uczniowie gimnazjalni byli bardzo dobrymi odbiorcami naszej działalności. Nie zamierzamy jednak się poddawać. Staramy się wykorzystywać nowe możliwości, które stwarza reforma, na przykład rozszerzając ofertę projektów edukacyjnych.


O skandalicznych wypowiedziach Radosława Sikorskiego w sprawie Powstania Warszawskiego prezes Kamiński dodaje:


Twittera nie używam, ale oczywiście sprawę znam. Jest jasne, że ta debata trwa, i to od 1944 r. Bywały głosy ostrzejsze niż ten ministra Sikorskiego. Dyskusja będzie trwała. Natomiast na pewno nie w ten dzień, nie w ten sposób. Nie można przyjmować dzisiejszego stanu wiedzy jako ówczesnego.