Zapytany o wystąpienie prezydenta w Sejmie odpowiedział:
To nie będzie exposé, to będzie orędzie. Nie spalę niespodzianki, ale można łatwo się domyślić, co powie prezydent. W Sejmie będzie to merytoryczne wystąpienie, o tym co dla Polski jest najważniejsze. To nie będą żadne wytyczne dla rządu, mamy system praktycznie kanclerski. To będzie raczej głos obywatelski.
Nałęcz skomentował odsunięcie Schetyny w ostatnich tygodniach:
Bronisław Komorowski i Grzegorz Schetyna od dawna mają zwyczaj spotykać się. Myślę, że gdyby wiedzieli, że wywoła to takie emocje, to by zjedli to śniadanie osobno. W kategoriach politycznych sposób potraktowania Grzegorza Schetyny przez premiera Donalda Tuska jest niezrozumiały. Tłumaczę to tylko emocją po zwycięskich wyborach. Jest tyle na zewnątrz innych drapieżnych zwierząt naokoło Tuska i Platformy.
Według doradcy prezydenta premier musi ochłonąć:
Donald Tusk szykuje się do Austerlitz, a nie do Waterloo. W takiej sytuacji nie skazuje się na niebyt swoich najlepszych marszałków. Wydaje mi się, że jak tylko premier ochłonie, to skoncentruje się na rzeczywistych przeciwnikach, a nie na szukaniu wrogów za swoimi plecami. To irracjonalne.
Nałęcz porównał rządy w Polsce do tych w USA:
To jest trochę tak, jak z amerykańskimi prezydentami. W pierwszej kadencji walczy o się o drugą kadencję. A dopiero w drugiej podejmuje się odważne decyzje. Tu jednak sytuacja może być taka, że Donald Tusk może też myśleć o trzeciej kadencji.
Gdy Jacek Żakowski przypomniał o zapowiedziach premiera, że nie będzie szefem rządu po raz trzeci, Nałęcz odpowiedział:
W takie deklaracje w polityce to nie dawajmy wiary. Bardzo często się okazuje, że nie ma innego wyjścia.