Premier zapytany, dlaczego minister Kwiatkowski pożegnał się ze stanowiskiem, stwierdził:
Krzysztof Kwiatkowski odchodzi, bo skończyła się kadencja. Gdybym nie był z niego zadowolony, to współpraca skończyłaby się wcześniej. (...) Podzielę się publicznie uwagą, którą wypowiedziałem z pełnym przekonaniem w rozmowie z ministrem Kwiatkowskim na temat jego kwalifikacji, kompetencji i przyszłości. Uważam, że Krzysztof Kwiatkowski jest jednym z dwóch, trzech potencjalnych liderów Platformy Obywatelskiej. To jeden z najzdolniejszych polityków w Platformie.
Sam Kwiatkowski tak komentuje swoją pracę w ministerstwie:
Praca w rządzie to zawsze wielkie i niezapomniane doświadczenie. Mam satysfakcję z tego, co po sobie zostawiam, przekazuję resort uporządkowany, w którym sprawy są przygotowane, żeby przebiegały sprawnie w kolejnych miesiącach i latach i trzymam kciuki, żeby to wszystko, co się udało rozpocząć w wymiarze sprawiedliwości, było dobrze kontynuowane.
Były minister uszczypliwie stwierdza, że w resorcie sprawiedliwości nie ma miejsca na filozofowanie:
To nie jest resort, w którym można filozoficznie patrzeć na przebieg zdarzeń za oknem gabinetu. W tym gabinecie każdego dnia podejmuje się dziesiątki decyzji, bo jeden dzień zwłoki powoduje od razu trudności. Ten resort wymaga umiejętnej rozmowy ze środowiskami, które mają duże poczucie swojej wartości, z sędziami, z adwokatami, z radcami prawnymi, notariuszami i trzeba wiedzieć, jak reformuje się wymiar sprawiedliwości.
Kwiatkowski jednak zapewnił:
Zawsze i w każdym momencie mój następca, kiedy tylko będzie tym zainteresowany, będzie mógł otrzymać ode mnie wsparcie i pomoc.
Na sejmowych korytarzach można usłyszeć, że Krzysztof Kwiatkowski miałby stanąć na czele Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.