Ewa Kopacz mówiła:

Polemika z mojej strony byłaby polemiką, która krzywdziłaby tych, którzy i tak zostali skrzywdzeni, bo oni i tak stracili najwięcej, stracili swoich bliskich.

Do Smoleńska pojechałam przede wszystkim jako człowiek, jako lekarz kierujący się odruchem

.

Więc jeśli udało się pomóc przetrwać ten najtrudniejszy czas choćby jednej z tych stu kilkunastu osób, które tam były, mówię o rodzinach, o członkach rodzin, to warto było, proszę mi wierzyć, tak po ludzku warto było.

Kopacz podkreśla, że w polityce „warto być przede wszystkim człowiekiem”:

Bez względu na to, co w tej chwili słyszę, jak bardzo to jest krzywdzące, to nie przestaję współczuć tym, którzy stracili najbliższych. Nie mam się czego wstydzić

. Pojechałam do Smoleńska opiekować się rodzinami.

Co przez to rozumie?

Ja pojechałam po to, żeby ci ludzie, którzy zapominali bardzo często o tym, że trzeba zjeść, że trzeba się chwilę przespać, że nie można wiecznie w stresie żyć, że trzeba dojechać do tego prosektorium z hotelu, w którym dość odlegle był położony od tego miejsca. I tę opiekę sprawowałam. Proszę mi wierzyć. I sądzę, że ci, którzy tam byli, a mieli kontakt ze mną ci, którzy niekiedy w środku nocy, pierwsza, druga w nocy spotykali się po takim ciężkim dniu, oni mają swoją opinię na ten temat.

Słowa Ewy Kopacz komentują si same. My przypominamy jedynie, że w marcu na zlecenie prokuratury przeprowadzono ekshumację ciał Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Decyzja prokuratury była związana z nieścisłościami w dokumentacji sądowo-medycznej przekazanej przez Rosjan stronie Polskiej. Po sekcji Gosiewskiego jego żona ogłosiła, że ciało męża zostało przez Rosjan zbezczeszczone, m.in. dlatego, że niektóre jego organy wewnętrzne zostały umieszczone w trumnie w plastikowym worku obok ciała.