Dominiki Kolorz w specjalnym wydaniu Poranka Radia Wnet z Katowic ocenia:
"Solidarność" z powrotem odzyskuje energię. Pewnie już nigdy nie wróci energia, którą związek miał 30 lat temu, gdy było w nim 10 mln Polaków. Bo to się rodziło na kanwie buntu społecznego przeciwko totalitarnej władzy.
Jego zdaniem w Polsce jest coraz więcej grup społecznych niezadowolonych z obecnej polityki koalicji rządzącej:
Odniosą sukces, gdy będą działać razem. Wszystkie niezadowolone środowiska muszą się zjednoczyć, wspólnie zaprotestować i zaproponować rozwiązania, które byłyby dla Polski korzystniejsze.
Kolorz zastrzegł, iż jego zdaniem Solidarność musi być „maksymalnie” apolityczna:
Nigdy nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, która miała miejsce za czasów AWS, czy gdy u władzy było PIS. Nie możemy być zbrojnym ramieniem partii politycznych.
Przekonywał też o konieczności przeprowadzenia reform w NSZZ "S":
Należę w związku do stronnictwa reformatorskiego. Potrzebujemy wprowadzić elementy bardziej demokratyczne. Wielu naszych działaczy jest już nimi za długo. Jeśli można mieć gwarancję bycia działaczem do końca świata i o jeden dzień dłużej to człowiek traci kontakt z rzeczywistością.
Zapowiedział też, że "Solidarność" znów będzie się domagać wolności mediów:
W Polsce było w ostatnich czasach wiele procesów, dotyczących ograniczenia wolności słowa. Byli dziennikarze, którzy siedzieli w więzieniu. O tym się w ogóle nie mówi. "Solidarność" nie może takich spraw absolutnie przemilczeć. Będziemy domagać się, żeby media były faktycznie wolne, demokratyczne, a nie żeby służyły jakiejkolwiek partii politycznej, a tak niestety w Polsce w większości przypadków jest.