Kamil Durczok w felietonie dla "Wprost" pisze:
Rak walczy z nami, także podkopując psychikę i zabierając siły oraz nadzieję - dwa niezbędne do zwycięstwa składniki. Tylko w sojuszu z nimi można wygrać tę wojnę.
Ostatnie dni to ciąg obrazów ludzi, którym ktoś tę nadzieję zabrał. W przychodniach i szpitalach w całej Polsce nagle okazało się, że brakuje amunicji do walki z nowotworami. (…) Pierwsze, co w takiej chwili dopada, to obezwładniający strach. Walka z rakiem to wyścig z czasem, a tu ktoś mówi: „Stop! Poczekajmy, aż dotrze chemia. Na razie nie mamy czym leczyć".
Autor zauważa:
Przez gorzkie wspomnienia doświadczeń własnej wojny z rakiem słuchałem tego, co miał dopowiedzenia chorym wiceminister zdrowia Jakub Szulc. Pan Szuje pół tygodnia poświęcił na przekonywanie samego siebie, że niczego nie zaniedbał i że w każdym segregatorku oraz we wszystkich szufladkach i szalkach kryją się odpowiednie kwitki, które uratują mu głowę, gdyby się okazało, że z chemioterapią i lekami jednak coś spaprał.
Cały ten show przed kamerami w najmniejszym stopniu nie obchodził - rzecz jasna - zrozpaczonych pacjentów, którzy właśnie dowiadywali się od swoich lekarzy, że nie ma dla nich leków. Podobnego spektaklu biurokratycznej bezduszności nie widziałem od dawna. Pan Szulc urósł w 24 godziny do symbolu biurokraty, który połowę aktywności przeznacza na uzasadnienie potrzeby swojego istnienia.
Tymczasem, jak pisze Durczok:
Chorzy czekali na działanie. Na konkretne kroki. Na powiedzenie - panujemy nad sytuacją. Niczego takiego przez tydzień się nie doczekali. Usłyszeli za to, że winny jest kto inny, że minister robił, co do niego należało, i że w tej sprawie minister, i jego zastępca dręczeni są przez media.
Kończy, zwracając się wprost do ministra zdrowia:
Panie ministrze Arłukowicz!
Kiedy obejmował pan swój urząd, pewnie uczył się go pan jak każdy kolejny minister. Bo to wielka struktura, tysiące ludzi miliony problemów. Ale pańskim wielkim atutem była prawdziwa, ludzka, lekarska, a nie polityczna wrażliwość. Dziś widać, że była.
Nie sposób się z Kamilem Durczokiem nie zgodzić.