Zdaniem Wojciecha Maziarskiego, państwo umiera wtedy, gdy załamuje się wiara obywateli, że mogą na nie liczyć:
Gdy tracą pewność, że w razie czego obroni ich ono przed ludźmi postępującymi nieetycznie. Gdy dochodzą do wniosku, że zwolennicy liberalnej wolności to mięczaki i pięknoduchy, które nie mają pojęcia o prawdziwym życiu. A przecież prawdziwe życie to Dziki Zachód i wolna amerykanka, w której każdy musi bronić się sam. No, chyba że trafi się jakiś skuteczny szeryf. Kaczyński, Ziobro, Orban czy inny Putin.
W swoim wywodzie komentator przywołuje wydarzenia… z kronik kryminalnych Gdańska i Warszawy:
W Gdańsku amstaf zagryzł sarnę, która zabłąkała się do miejskiego parku. Właściciel bezczynnie się temu przyglądał. Wtedy ludzie wezwali policję i wskazali mieszkanie, do którego poszedł człowiek z psem. „Policjanci udali się pod wskazany adres, ale nikt im nie otworzył” – skarżyła się
rzeczniczka gdańskiej policji.
Natomiast w
Warszawie
grupa dresiarzy na oczach kilkudziesięciu osób rozbiła butelkę na głowie śpiącego, nietrzeźwego pasażera nocnego autobusu i próbowała zapalniczką podpalić mu spodnie. Potem bandyci spokojnie wysiedli. Obrażenia nie były poważne, więc
policja
poinformowała poszkodowanego, że może złożyć wniosek o ściganie z oskarżenia prywatnego. I już.
By dojść do puenty, Maziarski dorzuca także fragment wywiadu z Redbadem Klijnstrą, polskim aktorem holenderskiego pochodzenia, który w rozmowie z dziennikarką „GW” tłumaczył, dlaczego głosował na Lecha Kaczyńskiego. Klijnstra mówił m.in.:
On mi się bardzo podobał jako prezydent Warszawy. Mieszkałem na Wilczej, w centrum miasta. Chociaż jest tam komisariat policji, było naprawdę niebezpiecznie - kradzieże, włamania, wódka. Kaczyński się tym zajął. Przypominał mi trochę Giulianiego z Nowego Jorku z jego »zero tolerancji «. Zniknęła żulerka, mogłem
rower
zostawiać na ulicy”.
Maziarski komentuje:
Gdy czytam kwietniową kronikę kryminalną z Gdańska i Warszawy, nabieram podejrzeń, że chyba znów trzeba będzie zacząć chować rower do piwnicy. I przygotować się na kolejną kadencję pod rządami
PiS
-u.
Komentator „GW” zapomniał dodać, że nie tylko prawdziwe życie to „Dziki Zachód i wolna amerykanka”. Określenia te można dopasować także do publicystyki i wcześniejszych felietonów Maziarskiego.