Dobrze znamy przebiegłość polityków i niczemność PiS, a przede wszystkim prezesa partii, legendarnego Kaczafiego, który nawet jeśli nie wypluwa z siebie słów pełnychjadu i nienawiści i nie szarżuje jak pełen bólu odyniec na barykady, to nienawistnie milczy i tym milczeniem jątrzy i dzieli Polaków. W ślad za nim idą jego uczniowie. Tym razem jednak PiSowcy wspięli się na wyższy poziom nienawiści. Okazuje się, że potrafią nawet nienawistnie kibicować rządowi.
Przykład tego dał sam wódz Kaczafi, który przebiegle wypowiedział się na temat negocjacji dot. perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020 prowadzonych w Brukseli:
My trzymamy kciuki, kibicujemy i będziemy te kciuki trzymać do końca za Tuska
- powiedział, lecz nie omieszkał przedstawić swoich żądań:
My swoją lekcję odrobiliśmy. Apelujemy do premiera, żeby też podejmował wszystkie możliwe działania, żeby te ostatnie godziny nie były marnowane. Żeby premier rozmawiał ze wszystkimi płatnikami netto, nikogo nie wyłączając i nikogo nie ustawiając w kącie. Żeby także rozmawiał z Anglikami, bo jest to w tej chwili bezwzględnie potrzebne.
Podobną diaboliczną zagrywkę zastosował najbardziej wtajemniczony uczeń zakonu, Adam Hofman.
PiS „trzyma kciuki" za Donalda Tuska. Szczęście jest mu niezmiernie potrzebne, dlatego że od ostatniego szczytu pan premier Tusk był tylko we Francji. Tych wizyt zagranicznych było bardzo mało, więc niestety zostało nam liczyć na szczęście
Ale i on nie powstrzymał się od jątrzenia, wspominając o konszachtach PiS z Davidem Cameronem:
W liście (od Camerona) jest zapewnienie tego, o co zabiegaliśmy od dawna, żeby biedne kraje nie były karane oszczędnościami oraz, że jeśli będziemy ciąć na spójności, to żeby ciąć po bogatych krajach. To jest na piśmie i to ma dużą wartość. Chcemy pokazać, że zrobiliśmy dla Polski wszystko, co mogliśmy jako opozycja.
- powiedział rzecznik PiS, zanim wrócił do siedziby partii, gdzie szykowany jest już stos, czekający tylko na premiera...