Wanda Nowicka przeżywa ostatnio ciężkie chwile. Najpierw dostała 40 tysięcy złotych, potem nie chciał jej zgwałcić mentalnie Janusz Palikot, a w końcu wyrzucił ją z partii, dzięki czemu stała się marszałkiem niezależnym.

Staram się przez to wszystko przejść z godnością, zachowując jak największy spokój. To chyba pierwszy taki moment, kiedy ta brudna strona polityki, o której się mówi, że ona jest, dotknęła mnie osobiście w sposób niezwykle gwałtowny

- wyznała dziennikowi "Polska the Times".

Na szczęście pani marszałek, która polityką zajmuje się od dawna, lecz bez większych sukcesów, potrafiła wyciągnąć z tych ciężkich doświadczeń lekcję.

Nie znasz dnia ani godziny. Nie można mieć żadnego zaufania do polityków, nawet najbliższych

Trzeba przyznać, to zaskakująca szczerość pani polityczki. Miejmy nadzieję, że z lekcji Nowickiej skorzystają też wyborcy. Choć podejrzewam, że mogą coś już o tym wiedzieć.

Pani Nowicka wyznała również, że złamała obietnice dobrowolnej rezygnacji z urzędu wicemarszałka nie dlatego, że nie chciała rozstawać się z pieniędzmi i prestiżem, ale "w imię wyższych zasad.

Jako polityczka mam prawo zmienić zdanie w imię wyższych rację. Uderzenie we mnie zostało też odebrane jako uderzenie w ruch kobiecy. Wszystko to mnie bardzo martwi.

Na szczęście na pocieszenie pani Wanda wciąż ma te czterdzieści tysięcy.