Ciężko być małą partią poza parlamentem. Choćby się robiło mnóstwo dobrych i ciekawych rzeczy, rzadko da z nimi przebić do publicznej świadomości. Stąd pokusa do radykalnych i chwytliwie medialnych akcji, w myśl sentencji "lepiej, żeby mówili źle, niż nie mówili wcale". Czasem jednak powyższe motto nie sprawdza się najlepiej. Przykładem jest europoseł i członek PJN Marek Migalski, który wygłosił dziś w Katowicach szereg postulatów zmian w kodeksie drogowym pod tytułem "Pozwólcie Jeździć Normalnie". Jak według Migalskiego wygląda normalna jazda? Szybka, bez pasów i z telefonem komórkowym w ręku.
Oto postulaty:
PJN - Pozwólcie Jeździć Normalnie
1. Zniesienie, na wzór niemiecki, limitu prędkości na autostradach.
2. Podwyższenie limitu prędkości na drogach ekspresowych do 130 km/h.
3.Podwyższenie limitu prędkości w terenie niezabudowanym do 100 km/h, a w godzinach od 22.00 do 5.00 do 110 km/h.
4. Podwyższenie limitu prędkości w terenie zabudowanym do 55 km/h, a w godzinach od 22.00 do 5.00 do 70 km/h.
5. Zniesienie obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa, z wyjątkiem pasażerów do 18. roku życia.
6. Dopuszczenie używania tzw. "antyradarów".
7. Obowiązek wyposażenia każdej sygnalizacji świetlnej w tzw. "sekundnik".
8. Zniesienie, na wzór amerykański, konieczności odbywania obowiązkowego kursu przed egzaminem na prawo jazdy.
9. Podwyższenie kar oraz liczby punktów karnych za jazdę lewym pasem.
10. Zniesienie zakazu rozmów przez telefon komórkowy w czasie jazdy.
A wszystko po to, by zwiększyć naszą wolność. Wolność do rozbijania się na drogach. Korwin byłby dumny.