Trzeba przyznać, że obecny rząd ma potwornego pecha do rządzenia - wszystko byłoby bowiem tip-top, gdyby nie pewne nieprzewidywalne czynniki zewnętrzne. Klimat, który zatrzymuje pociągi (Bieńkowska). Woda, "która ma to do siebie że wzbiera" i powoduje zalania (Komorowski). Pasażerowie kolei, którzy winni są tłoku w pociągach (Grabarczyk). W końcu pacjenci, którzy dla rozrywki chodzą do lekarza i powodują kolejki (Mucha).
Tym razem znów reformę służby zdrowia sabotują ci niesforni pacjenci, którzy na złość Platformie częściej chorują. Poinformowała o tym posłanka PO Elżbieta Radziszewska podczas debaty nt. wotum nieufności wobec ministra zdrowia.
Gdyby nowi chorzy na jaskrę nie przybywali, nie byłoby kolejek
- powiedziała. Dodała też inny koronny argument: inni też maja problemy.
Nie ma kraju, który nie miałby w tej kwestii żadnych problemów
Wystąpienie przewodniczącej sejmowej komisji ds. służb specjalnych było tak udane, że udało się jej nawet połączyć wyrażenie pewnej pokory z mocno ironiczną grą słów (nie wiadomo tylko, czy zamierzoną). Na zarzuty o śmierci ludzi w kolejkach do lekarzy, Radziszewska odpowiedziała:
Nie jest tak dobrze, że umieram z samozadowolenia.
Nic więc dziwnego, że minister Arłukowicz jest ostrożny z polepszaniem sytuacji.