Twój Ruch niknie w oczach. Szeregi tej partii właśnie porzucili Robert Kwiatkowski, były prezes TVP, i Marta Niewczas, była mistrzyni świata w karate.

Pani Niewczas pożaliła się, że z powodu przynależności do TR poniosła straty moralne i etyczne, a także, że działalność w partii była wbrew jej sumieniu, co źle świadczy przede wszystkim o niej samej.

Z kolei Robert Kwiatkowski uznał, że w Ruchu nie ma już miejsca dla ludzi centrolewicy i że partia stała się narzędziem zaspokajania ambicji jednego człowieka, czyli Janusza Palikota (zupełnie jakby kiedykolwiek było inaczej). Kwiatkowski ogłosił, że coraz bardziej realny staje się Sejm bez jakiejkolwiek lewicy, że on osobiście nie godzi się na taki scenariusz i będzie czynił wszystko, by mu zapobiec.

Rzeczywiście możliwości ponownego wejścia TR do parlamentu wydają się znikome. Z partii, która ma szanse na sukces, działacze nie uciekają.

Co by jednak miała oznaczać deklaracja Kwiatkowskiego, że będzie czynił wszystko, by zapobiec zniknięciu lewicy ze sceny politycznej? Możliwości są ograniczone. Do SLD były prezes TVP raczej nie ma powrotu. Tym bardziej że w swoim facebookowym przesłaniu winą za przegraną Twojego Ruchu w ubiegłorocznych eurowyborach obarczył Leszka Millera. Zresztą czy Sojusz dobrze wyjdzie na wystawieniu Magdaleny Ogórek na prezydenta, to się okaże. Być może przyciągnie ona do siebie nowych wyborców, ale to raczej nie będą ludzie, którzy później zechcą zagłosować na SLD pod wodzą Leszka Millera.

Na zapleczu Sojuszu ludzie, którzy z tej partii zostali wypchnięci lub odeszli sami, skrzykują się, żeby powołać nową partię. Zapraszane są też osoby, którym nie przypadła do gustu kandydatura Ogórek. Ale nie wiadomo, czy z tego pospolitego ruszenia w ogóle coś wyniknie.

Własne plany polityczne ma też lewicowa drobnica, na czele z Unią Pracy obrażoną na SLD. Małe partyjki, które od jakiegoś czasu się spotykają, marzą o wystawieniu swojego kandydata na prezydenta. W tym kontekście wymieniane jest m.in. nazwisko Adama Gierka, europosła Unii Pracy.

Wystawienie Gierka przeciwko Ogórek mogłoby się dramatycznie skończyć dla Sojuszu, bo ostatecznie odciągnęłoby od tej partii elektorat postpezetpeerowski, czyli jedyny, jaki jej pozostał. Ale realizacja tego planu również stoi pod znakiem zapytania, bo małe partie poza wielkimi ambicjami nie mają ani pieniędzy na kampanię prezydencką, ani struktur do jej przeprowadzenia. Tak czy inaczej każda z tych inicjatyw wzmacnia podziały na lewicy i obniża wyborcze szanse całego środowiska.