24 lutego, w trzecią rocznicę wybuchu wojny na Ukrainie, tuż przed 8 rano konsulat rosyjski w Marsylii został obrzucony butelkami z łatwopalną cieczą.

Francuscy fizycy pouczeni, że placówek dyplomatycznych się nie atakuje

Jak się okazało sprawcami ataku byli dwaj francuscy fizycy, zatrudnieni w CNRS (Narodowe Centrum Badań Naukowych - Centre National de la Recherche Scientifique). Obu zatrzymano tego samego dnia, w trakcie proukraińskiej demonstracji.

Teraz sąd skazał ich na osiem miesięcy więzienia. Wyrok odbędą jednak poza zakładem karnym, będą musieli nosić specjalne elektroniczne bransolety (tzw. dozór elektroniczny). Zakazano im też zbliżania się do rosyjskiego konsulatu i odebrano im prawo do posiadania broni na okres pięć lat.

Czytaj więcej

Czy ambasador Rosji w Polsce zostanie wydalony? Radosław Sikorski zajął stanowisko

Fizycy mieli posłużyć się cieczą łatwopalną z laboratorium, w którym pracują. W ataku na konsulat nikt nie ucierpiał, nie odnotowano też żadnych zniszczeń.

Rosyjski konsul Stanisław Oranskij mówił przed sądem, że atak na konsulat nosił wszystkie znamiona ataku terrorystycznego. Prokurator się z nim jednak nie zgodził. - Widzieliśmy działanie uczciwych ludzi – powiedział Olivier Redon. Jak dodał czyn, którego dopuścili się fizycy, nie był niebezpieczny.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął swoje postępowanie ws. ataku na konsulat w Marsylii, z paragrafu mówiącego o ataku na „osoby lub instytucje cieszące się międzynarodową ochroną”. Grozi za to do 20 lat więzienia.

Jednocześnie prokurator podkreślił, że placówki dyplomatyczne nie powinny być celem ataków. - To tabu, tego się nie robi – podkreślił. Domagał się roku więzienia i odbywania kary w formie dozoru elektronicznego.

Fizyków o niedopuszczalności ataków na placówki dyplomatyczne pouczył też sędzia Thierry Bonifay. - Ambasady i konsulaty to święte obiekty, nie można ich tknąć - podkreślił.

Obrońca francuskich fizyków, którzy zaatakowali konsulat: To zaniepokojeni ludzie

Sitja określił się mianem „idealisty”. Jak dodał „chciał zwrócić uwagę państwa i świata”. Przyznał, że nie myślał o konsekwencjach. - Sprawy idą w złym kierunku – mówił z kolei Heresanu, obywatel Francji o rumuńskich korzeniach. W tym kontekście mówił nie tylko o wojnie Rosji z Ukrainą, ale też o wynikach wyborów prezydenckich w USA, po których do władzy doszedł Donald Trump.

Heresanu przyznał, że chciał „zrobić trochę hałasu”, ale obecnie czuje się „całkowicie przytłoczony” i żałuje tego co zrobił. Prawnik fizyków Rami Chahine powiedział, że jego klienci nie są przestępcami, ale „bardzo, bardzo zaniepokojonymi ludźmi”, którzy, jak wiele osób obecnie, „widzą w świecie rzeczy, które ich martwią”.

Tymczasem Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął swoje postępowanie ws. ataku na konsulat w Marsylii, z paragrafu mówiącego o ataku na „osoby lub instytucje cieszące się międzynarodową ochroną”. Grozi za to do 20 lat więzienia.