Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 236

BIS stwierdził to w swoim rocznym raporcie za rok 2021.

Z raportu wynika, że kwestia udziału rosyjskich agentów w wybuchu składów amunicji we Vrběticach i późniejsze wydalenie rosyjskich dyplomatów z Czech znacznie ograniczyły możliwości osobistych spotkań pracowników ambasady rosyjskiej z czeskimi działaczami prorosyjskimi.

Szef BIS Michal Koudelka powiedział, że oficerowie rosyjskiego wywiadu nadal są w Czechach, ale działają pod innego rodzaju przykrywką. - Musieli zmienić swoją formę i metody pracy, dostosować się do sytuacji, która zasadniczo ogranicza ich działalność - powiedział.

- Jednak jeden z agentów pracujących dla rosyjskich władz państwowych, który ma również powiązania wśród dziennikarzy i pośredniczy w kontaktach z niektórymi politykami, zdołał utrzymać i rozszerzyć kontakty z prorosyjskimi działaczami - dodał.

Agent miał być członkiem grupy, która dysponowała wystarczającymi środkami finansowymi, aby utrzymać, a nawet rozszerzyć krąg prorosyjskich dziennikarzy i aktywistów, którzy oprócz publikowania alternatywnych treści medialnych, organizowaliby wydarzenia publiczne, które mogłyby być wykorzystane na korzyść rosyjskiej propagandy.

Dodano, że "osoby zaangażowane" otrzymały zwrot kosztów przygotowania materiałów, a w niektórych przypadkach zapewniono im podróż za granicę, gdzie ich działania były dalej koordynowane i monitorowane.

Według BIS po zmniejszeniu liczby dyplomatów w rosyjskiej ambasadzie wyjechało też kilka osób mających powiązania z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Muszą więc szukać "alternatywnych możliwości" prowadzenia operacji szpiegowskich na terytorium Czech - podał kontrwywiad. Uważa się, że wykorzystają strefę Schengen i kraje, w których Rosji udało się utrzymać potężną obecność dyplomatyczną i wywiadowczą.

Według BIS do niektórych prorosyjskich działaczy zwracali się przedstawiciele rosyjskich mediów państwowych w celu uzyskania opinii, które mogą być wykorzystane w rosyjskiej propagandzie wewnętrznej.