Jedno ze skradzionych drzewek to Shimpaku Juniper, warte ok. 91 tys. dolarów drzewko liczące 400 lat.
- Nie ma słów, by opisać co czujemy. Były dla nas bardzo cenne - mówi Seiji Imura.
"Nasze Shimpaku żyło 400 lat, potrzebuje opieki, nie przeżyje tygodnia bez wody" - dodaje jego żona we wpisie na Facebooku.
"Może żyć wiecznie, nawet gdy nas już nie będzie. Ktokolwiek je zabrał, chciałabym, aby upewnił się, że właściwie je nawadnia" - podkreśla Fuyumi Imura.
Wiele osób, które same uprawiają drzewka bonsai, solidaryzuje się w sieci z okradzioną parą.
"Ci złodzieje nie wiedzą, co to znaczy ukraść drzewko bonsai. Cała czuła troska (o nie) zostaje skradziona" - czytamy w jednym z wpisów na profilu facebookowym jednego z okradzionych małżonków.
Inny pisze, że "drzewka bonsai powinny być ponad sprawami ludzkiej chciwości".