Craig Richard Coley został aresztowany w 1978 roku za zamordowanie swojej byłej dziewczyny i jej 4-letniego syna, mieszkańców Simi Valley. Krótko przed morderstwem para się rozstała.

W pierwszym procesie doszło do zawieszenia ławy przysięgłych, bo sędziowie nie byli w stanie wyjść z impasu - 10 osób wskazywało na winę podejrzanego, ale 2 osoby trwały w przekonaniu o jego niewinności.

Ponowny proces odbył się w 1980 roku. Coley został skazany na dożywocie bez prawa do wcześniejszego zwolnienia.

Skazany za podwójne morderstwo mężczyzna od początku utrzymywał, że jest niewinny i składał podania o ułaskawienie.

Po tym, jak w ubiegłym emerytowany śledczy zgłosił swoje wątpliwości co winy Coleya, jego sprawą zajęli się szef policji w Simi Valley David Livingstone oraz prokurator okręgowy miasta Ventura, Gregory Totten. 

Choć z powodu upływu czasu i wykorzystania przez więźnia wszystkich możliwych odwołań dowody w postaci materiałów przydatnych do badań genetycznych zostały zniszczone, śledczy pobrali próbki od krewnych Coleya i znaleźli przechowywane w prywatnym laboratorium próbki biologiczne.

Wykonane na ich podstawie badania przy użyciu najnowocześniejszych technik dowiodły, że na kluczowym dowodzie decydującym o skazaniu Coleya nie było śladów jego DNA. Były natomiast ślady innych osób, czego w procesie nie ujawniono.

70-letni Craig Richard Coley został natychmiast zwolniony z więzienia przez gubernatora Kalifornii Jerry'ego Browna. Z kolei prokurator generalny Ventury Gregory Totten stwierdził, że nie może się doczekać wyjścia Coleya z więzienia i uściśnięcia mu dłoni.

- Chciałbym go przeprosić za tę straszną niesprawiedliwość jakiej doznał i zapewnić, że zrobimy wszystko, aby sprawca mordu sprzed 39 lat został skazany - mówił Totten na konferencji prasowej.