Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 17 na 18 października:

Uchylenie części sankcji wobec Rosji. Donald Trump: to dobra decyzja

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że jego decyzja w sprawie odstąpienia od nałożenia nowych sankcji na Rosję jest dobra dla kraju i świata. Zasugerował jednak, że sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta.

Trump odpowiedział w ten sposób na pytanie o piątkowe rozporządzenie, w którym odstąpił od nałożenia sankcji i ceł przewidzianych przez podpisaną przez niego ustawę im. Lindseya Grahama. 

– Wielu z was jeszcze nie wie, jaka jest moja decyzja, ale rozgryziemy to i wy też to rozgryziecie – odparł Trump podczas kolacji dla darczyńców jego komitetu wyborczego MAGA Inc. w posiadłości Mar-a-Lago. – To bardzo dobra decyzja, korzystna dla kraju i, moim zdaniem, dla świata, bo jesteśmy na arenie światowej – dodał.

Nie rozwinął wypowiedzi, zamiast tego mówiąc o tym, że wojna z Iranem „idzie bardzo dobrze”.

Pytany o tę kwestię w sobotę szef dyplomacji USA Marco Rubio również sugerował, że ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta.

Czytaj więcej

Trump łagodzi sankcje wobec Rosji. Kreml: to historyczny moment

Podczas rozmowy z dziennikarzami przed odlotem do Uzbekistanu, Rubio bronił decyzji Trumpa o zawieszeniu sankcji na Rosję. Jak zaznaczył ustawa obejmuje nie tylko sankcje na Rosję, ale też cła na inne państwa kupujące rosyjską ropę naftową.

Dodał, że prezydent zdecydował się je zawiesić i przez 60 dni przeanalizować, jak wpłyną one na gospodarkę światową i amerykańską.

– Myślę, że kiedy ustawa została uchwalona, jednym z powodów wprowadzenia zwolnień (z sankcji i ceł – PAP) było zrozumienie, że potrzeba czasu na przestudiowanie tej kwestii, biorąc pod uwagę wszystkie te różne rzeczy, które dzieją się obecnie na świecie, w tym presję na globalne dostawy energii – powiedział. Zaznaczył, że przewidziane w ustawie cła mogłyby dotknąć m.in. Indii – do których udaje się obecnie z wizytą – które są partnerem USA, starają się zdywersyfikować zakupy ropy naftowej, lecz wciąż polegają na Rosji.

– Potrzebujemy tego czasu, aby to wszystko przestudiować i znaleźć odpowiednią kombinację – dodał.

Zawieszona przez Trumpa ustawa nakazywała prezydentowi wprowadzenie 500-procentowych ceł na towary z Rosji i cła w wysokości do 100 proc. na towary z pięciu największych importerów ropy naftowej z Rosji, pięciu największych importerów gazu, a także pięciu państw umożliwiających obchodzenie sankcji.

Trump formalnie ogłosił nałożenie ceł zgodnie z nakazem prawa, lecz równocześnie skorzystał z furtki danej przez Kongres umożliwiającej zawieszanie wejścia tych środków w życie. Zawieszenie jest bezterminowe. W praktyce sytuacja pozostała taka, jak przed uchwaleniem prawa. 

Niezidentyfikowany obiekt na południe od Lublina? Służby badają sprawę

„Uwaga. W związku z podejrzeniem naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez niezidentyfikowany obiekt, do którego mogło dojść minionej nocy, podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia. Na południe od Lublina skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy (NZPR) z Wojsk Obrony Terytorialnej, który prowadzi poszukiwania ewentualnego miejsca upadku obiektu. W działaniach uczestniczą również policja oraz Żandarmeria Wojskowa” – podało w niedzielę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na platformie X.

Z wpisu wynika, że celem działań jest weryfikacja zarejestrowanego sygnału radiolokacyjnego, sprawdzenie zgłoszeń okolicznych mieszkańców ewentualnie stwierdzenie, że „zarejestrowany sygnał mógł być wynikiem zjawisk lub anomalii meteorologicznych”. 

Czytaj więcej

Rosyjski śmigłowiec wojskowy naruszył przestrzeń powietrzną Polski

„Na obecnym etapie nie potwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dowództwo Operacyjne RSZ na bieżąco monitoruje sytuację. Dalsze informacje zostaną przekazane po zakończeniu czynności sprawdzających i potwierdzeniu szczegółów zdarzenia” – czytamy w komunikacie DORSZ.

Policjanci, Żandarmeria Wojskowa i Wojska Obrony Terytorialnej przeszukują w niedzielę teren w okolicy Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie, gdzie według zgłoszeń od mieszkańców słychać było odgłosy jakiegoś lecącego obiektu. Nic dotychczas nie znaleziono.

Rzecznik prasowy KWP w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola powiedziała PAP, że około godziny drugiej w nocy policja otrzymała dwa zgłoszenia, z których wynikało, że słychać było odgłosy lecącego głośnego obiektu. Oba zgłoszenia dotyczyły rejonu Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie.

Czytaj więcej

Drony zamykają polskie lotniska. Linie lotnicze: Ruch i tak rośnie

Na miejsce pojechali policjanci razem z Żandarmerią Wojskową i z Wojskiem Obrony Terytorialnej. – Penetrujemy ten teren. Na obecną chwilę niczego nie znaleźliśmy – powiedziała Kamola.

Dodała, że drugie podobne zgłoszenie wpłynęło z powiatu łęczyńskiego o tym, że był słyszalny dźwięk przelatującego obiektu. – Tam nic nie zostało znalezione – zaznaczyła Kamola.

Oficer prasowy 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej kpt. Marta Gaborek potwierdziła udział żołnierzy w tej akcji. – Na miejsce udał się Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy – powiedziała.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podało w niedzielę, że w związku z podejrzeniem naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej, do którego mogło dojść minionej nocy, podjęto działania mające na celu weryfikację zdarzenia.

Zamieszki we Francji. Premier: 1200 aresztowanych protestujących, 150 rannych policjantów 

Premier Francji Sébastien Lecornu ogłosił w sobotę późnym wieczorem, że 1200 osób zostało aresztowanych, a 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia podczas zamieszek, które wybuchły na marginesie sobotnich demonstracji w kraju. Dodał, że to „cud, że liczba ofiar nie była wyższa”.

Lecornu oświadczył po zakończeniu kryzysowego posiedzenia rządu, że zamieszki były wymierzone w kluczowe ośrodki władzy w kraju, m.in. Pałac Elizejski, siedzibę rządu oraz w parlament – Zgromadzenie Narodowe. Potępił „przerażający poziom przemocy”. Podkreślił, że przez cały dzień policja musiała mierzyć się z „wyjątkowo agresywnymi środowiskami skrajnej lewicy” – „bardzo dobrze zorganizowaną grupą, która w sposób metodyczny próbowała atakować mienie, ludzi, a także instytucje Republiki”.

Czytaj więcej

Pożar zabytkowego ratusza w Limoges we Francji. Zamaskowani sprawcy podpalili budynek

Szef resortu sprawiedliwości Gerald Darmanin mówił o „zamieszkach o niespotykanej dotąd skali, które jeszcze trwają”. Minister oświadczył, że „ponownie wezwał wszystkich prokuratorów (...) do podjęcia zdecydowanych działań prawnych, adekwatnych do poziomu przemocy, która dotknęła nasz kraj”.

Wcześniej wieczorem prezydent Emmanuel Macron napisał w serwisie X, że we Francji „nie ma miejsca dla przemocy”. Zapewnił, że sprawcy ataków na budynki publiczne i sklepy zostaną ukarani. Zaapelował o jedność w obliczu „tych, którzy sieją chaos”.

W sobotę setki tysięcy ludzi wzięły udział w demonstracjach we Francji pod hasłami protestu przeciwko rosnącym kosztom życia. Manifestacje zostały jednak przyćmione przez ataki na budynki publiczne i akty grabieży, do których doszło m.in. w Paryżu, Marsylii, Lyonie, Lille i Tuluzie.