Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 4 na 5 maja:
Tragedia w chińskiej fabryce fajerwerków
W eksplozji, do której doszło w fabryce fajerwerków w prowincji Hunan zginęło 21 osób, a 61 zostało rannych – podają chińskie media państwowe.
Do eksplozji w fabryce należącej do firmy Huasheng Fireworks, znajdującej się w mieście Liuyang, doszło 4 maja po południu czasu lokalnego. Następstwem eksplozji była ewakuacja wszystkich osób mieszkających w promieniu 3 km od fabryki. Na terenie fabryki znajdują się dwa składy prochu, które – jak podkreślają władze – stwarzają zagrożenie w czasie trwającej akcji ratunkowej.
W rejon fabryki skierowano blisko 500 ratowników, którzy prowadzą akcję poszukiwawczo-ratunkową i udzielają pomocy rannym. Policja prowadzi śledztwo mające ustalić przyczyny eksplozji. Policyjnym nadzorem miała zostać objęta osoba odpowiedzialna za fabrykę – informują chińskie media państwowe.
Chińska telewizja państwowa informuje, że siła eksplozji w fabryce była tak duża, że uszkodziła okna w pobliskim budynku mieszkalnym.
Prezydent Xi Jinping wezwał do podjęcia wszystkich niezbędnych działań, by uratować życie rannym i ocalić tych, którzy mogą jeszcze znajdować się pod gruzami. Wezwał też do pociągnięcia do odpowiedzialności winnych za tragedię.
Władze Liuyang często podkreślają, że miasto jest największym na świecie producentem fajerwerków. W fabrykach i magazynach z fajerwerkami w Chinach często dochodzi do eksplozji – w lutym 12 osób zginęło w eksplozji, do której doszło w sklepie z fajerwerkami w prowincji Hubei.
Strzały w Waszyngtonie, w pobliżu Białego Domu
Agenci Secret Service postrzelili w poniedziałek po południu (czasu lokalnego, w nocy z 4 na 5 maja czasu polskiego) uzbrojonego mężczyznę w pobliżu Białego Domu. W wymianie ognia ranny został też przypadkowy przechodzień, 15-letni chłopak. Jego życiu nic nie zagraża. Początkowo Matt Quinn, zastępca dyrektora Secret Service przekonywał, że 15-latek został postrzelony przez napastnika, potem jednak wycofał się z tak kategorycznego stwierdzenia.
W Waszyngtonie strzały padły w pobliżu Białego Domu
Z wstępnych ustaleń wynika, że uzbrojony mężczyzna, który z licznymi ranami postrzałowymi trafił do szpitala, stwarzał zagrożenie dla kogoś na terenie kompleksu, w którym znajduje się siedziba prezydenta USA.
Tuż przed strzelaniną przez rejon, w którym do niej doszło, przejechała kolumna pojazdów, którą poruszał się wiceprezydent USA J.D. Vance – podaje „New York Times”.
Do incydentu doszło na skrzyżowaniu ulic 15th Street Southwest i Independence Avenue. Funkcjonariusze Secret Service mieli podejść do mężczyzny, który „wydawał się uzbrojony”. Kiedy się do niego zbliżyli, mężczyzna rzucił się do ucieczki i zaczął do nich strzelać. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem.
W momencie, gdy doszło do strzelaniny, Donald Trump przebywał w Białym Domu. Secret Service nakazało dziennikarzom, którzy znajdowali się w rejonie północnego trawnika Białego Domu, by udali się do sali konferencyjnej.
Szef MSZ Iranu ostrzega ZEA
W nocy szef MSZ Iranu Abbas Araghczi umieścił w serwisie X wpis, w którym ostrzega ZEA i USA, aby „nie dały się ponownie wciągnąć w matnię” i przekonuje, że wydarzenia w rejonie cieśniny Ormuz „pokazują jasno, że nie ma wojskowego rozwiązania politycznego kryzysu”.
Wpis pojawił się po tym, jak ZEA poinformowały o pierwszym od czasu zawieszenia broni ataku Iranu na obiekty naftowe w tym kraju. Zaatakowany miał zostać emirat Fudżajra, w którym znajduje się m.in. rurociąg pozwalający transportować ropę wydobywaną w ZEA z pominięciem zablokowanej przez Iran cieśniny Ormuz. W ataku rannych miało zostać trzech obywateli Indii.
Do ataku doszło w pierwszym dniu realizowanej przez USA operacji „Projekt wolność”, której celem jest uwolnienie statków uwięzionych od wybuchu wojny na wodach cieśniny Ormuz. Iran uznał operację za złamanie postanowień obowiązującego obecnie zawieszenia broni między USA, Izraelem a Iranem i zaczął atakować statki próbujące wypłynąć z cieśniny. Amerykanie poinformowali o zatopieniu sześciu irańskich łodzi. Są jednak również doniesienia o statkach, które stanęły w płomieniach u wybrzeży ZEA.
Ukraińskie drony atakowały Moskwę i obwód leningradzki
W nocy doszło do ataku ukraińskich dronów na Moskwę i obwód leningradzki. Mer Moskwy poinformował o strąceniu trzech dronów na podejściach do rosyjskiej stolicy, z kolei gubernator obwodu leningradzkiego, Aleksandr Drozdenko podał, że nad obwodem strącono 18 ukraińskich dronów.
W obwodzie leningradzkim w wyniku ataku miało dojść do pożaru na terenie strefy przemysłowej w mieście Kiriszy, gdzie znajduje się duża rafineria ropy naftowej Kinief, należąca do spółki Surgutneftegaz. Rafineria ta przerabia rocznie nawet do 21 mln ton ropy.
W związku z atakiem dronów na obwód leningradzki na ok. dwie godziny zawieszono działanie lotniska Pułkowo.