Na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata Sąd Rejonowy w Zakopanym skazał Pawła Dziubasika, prezesa zarządu spółki "Bania". Zobowiązał też oskarżonego do przeproszenia rodziców dziecka na piśmie. Dodatkowo skazany musi zapłacić grzywnę w łącznej wysokości 20 tys. zł i wpłacić do kasy sądu łączną kwotę około 8,5 tysiąca złotych tytułem kosztów procesowych.
Do tragicznego wypadku doszło w marcu 2018 r. Na skutek silnego podmuchu wiatru, przewróciła się wielka brama powitalna stojąca pomiędzy stokiem narciarskim a hotelem Bania. Masywna drewniana konstrukcja przygniotła 70-letnią kobietę i jej 7-letniego wnuczka. Kobieta zmarła na miejscu, a dziecko - kilka dni później w szpitalu w Krakowie.
Prokuratura Rejonowa w Zakopanem w akcie oskarżenia wskazywała, że do tragedii doprowadziły zaniechania przy utrzymania budowli w odpowiednim stanie technicznym.
Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami na wniosek obrońcy oskarżonego - informuje gazetakrakowska.pl. Prezes zarządu spółki "Bania" przyznał się do stawianych mu zarzutów. Wyraził zgodę na publikację swojego nazwiska i wizerunku. W rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że bierze pełną odpowiedzialność za to, co się stało. - Jest to dla mnie lekcja na całe życie - powiedział.
Według Gazety Krakowskiej na sali sądowej obecni byli rodzice nieżyjącego dziecka a zarazem córka i zięć drugiej ofiary. Między nimi a oskarżonym miało dojść do ugody, dlatego wyrok zapadł już na pierwszej rozprawie. Treści ugody żadna ze stron nie chciała jednak ujawnić.
- Mogę tylko powiedzieć, że bardzo mi przykro z powodu tego co się stało - mówił dziennikarzom po wyjściu z sali rozpraw Dziubasik. - To dla mnie trauma i nauczka do końca życia. Pełniłem funkcje zarządcy całego obiektu więc ponoszę odpowiedzialność za wypadek i się od niej nie odżegnuję. Bardzo mi przykro, że dwoje ludzi nie żyje.