Chodzi o głośny wypadek z lutego 2017 r. w Oświęcimiu, gdy limuzyna jadąca w kolumnie trzech rządowych pojazdów zderzyła się z fiatem seicento kierowanym przez Sebastiana Kościelnika. Miał on na skrzyżowaniu przepuścić pierwsze auto, a drugiego już nie, przez co doszło do zderzenia z rządowym audi, w którym jechała jako pasażer ówczesna premier Beata Szydło.

Sebastian Kościelnik tłumaczył, że przepuścił auto jadące na sygnale, a następnie chciał włączyć się do ruchu. Według jego zeznań kolejne auto, wiozące premier, nie miało włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

Sąd w Oświęcimiu uznał, że kierowca seicento jest winny nieumyślnego spowodowania wypadku. Sprawa jest na etapie apelacji.

Zanim zapadł wyrok, doszło do zniszczenia dowodów w tej sprawie, co potwierdził Sąd Okręgowy w Krakowie, który nadzoruje pracę sądu z Oświęcimia. Uszkodzone zostały płyty DVD, na których znajdowały się nagrania z monitoringu, dokumentujące przejazd kolumny. O uszkodzeniu dowodów nie wiedzieli obrońcy Kościelnika, którzy jednak mają kopie nagrań z uszkodzonych płyt, ale zgodnie z przepisami nie mogły one być użyte jako dowody.

W styczniu 2020 r., po siedmiu miesiącach czynności sprawdzających, Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu poinformowała o odmowie wszczęcia śledztwa ws. uszkodzenia płyt.  

Według Radia ZET, Sąd Rejonowy z Chrzanowa 10 grudnia uchylił decyzję o umorzeniu śledztwa w tej sprawie na podstawie opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie o możliwym celowym uszkodzeniu płyt.  Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Leszek Karp,  przesłuchane zostaną wszystkie osoby, które miały kontakt z płytami DVD do momentu uszkodzenia.

Czytaj więcej

Szansa na przełom w sprawie wypadku Szydło?