Zbulwersowani tym, co dzieje się wokół ich profesji, diagności przyjechali w czwartek na protest do Warszawy. W tym samym czasie sejmowa komisja infrastruktury powoływała podkomisję, która ma się zająć ich sprawami. Chodzi o opłatę za badania techniczne, niezmienianą od 18 lat.

Manifestacja była spokojna, adresowana do rządzących. Wzięło w niej udział około 400 osób. Ruszyła w południe 29 września spod Dworca Warszawa Śródmieście przed Ministerstwo Infrastruktury.

– Nie jesteśmy Reksiami z pieczątką – mówił podczas protestu Marcin Barankiewicz, Prezes Zarządu – Dyrektor Biura Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, nawiązując do polskiej kreskówki z okresu PRL, w której tytułowy Reksio przy wyświetlanych napisach czołowych, w powtarzalny sposób, pusto przybija pieczątki w rytm wpadającej w ucho muzyki.

W czwartek zrobienie badania technicznego samochodu mogło być trudne. W czasie trwania protestu – w godz. 12.00–15.00 – nieczynna była ponad połowa warszawskich stacji badania kontroli pojazdów. Akcja ma jednak zasięg ogólnopolski i dołączenie do niej zapowiedzieli również przedsiębiorcy z różnych części Polski więc i tam zrobienie badania mogło być trudne. A bez niego auto nie może się poruszać po drogach.

Protestujący domagają się podwyższenia kwoty za badania techniczne do ok. 150 zł.

Czytaj więcej

Mogą być problemy z badaniem technicznym auta. W czwartek protest diagnostów