Ostanie zmiany ministra Ziobro dotyczące karania kierowców są dość drastyczne.
Agata Łukaszewicz: ostatnio nie ma dnia bez zaostrzania przepisów. Ale też przestępstw prowadzenia pojazdu pod wpływem używek jest coraz więcej. Chodzi głównie o przestępstwa pod wpływem narkotyków. Kierunek ministra wydaje się więc słuszny. Te kary powinny być surowsze - szczególnie tam, gdzie są ofiary śmiertelne.
Najniższa karą ma być 2 lata więzienia?
Tak. I tutaj trudno się spierać co do słuszności. Tak być powinno. Obecnie w Polsce większość kar zapadając w dolnym progu jest zawieszane. Jeśli ktoś miał czystą kartotekę, to sądy dawały możliwość poprawy i zawieszały kary na okres próby.
Nikomu nie żal kierowców, którzy siadają pijani za kółko, ale takie kary mogą też grozić kierowcom, którzy nie prowadzą pod wpływem alkoholu.
Są dwie sytuacje. Pierwsza to odebranie prawa jazdy przez sąd i druga, która pozwala policji zatrzymać dokument po przekroczeniu prędkości o 50 km/h na drodze. Jedni i drudzy próbują jeździć, ale nie wszyscy, bo znam takich co nie jeździli przez trzy miesiące. Ale ci, którzy z różnych przyczyn prowadzą pojazd bez posiadanych uprawnień są traktowani jako recydywa. Są i tacy rekordziści, którzy byli po 20 razy zatrzymywani i minister zabrał się właśnie za nich. Takie osoby będą miały zabierane prawo jazdy na 15 lat i mogą trafić do więzienia nawet na 5 lat.
Myślę, że takie surowe potraktowanie jest właściwe. Oczywiście już teraz można trafić do więzienia na dwa lata, ale różnie bywa ze stosowaniem tej kary.
Czy myślisz, że wpływ na obecne zapowiedzi ministra ma też sprawa Froga?
Po części. Nie może być tak, że miliony internautów ogląda wyścig kierowcy, który po dwóch latach pozostaje bezkarny. To tylko rozsierdza innych.
Natomiast wydaje mi się, że nie surowość kary, ale jej nieuchronności jest istotna.
To są zapowiedzi?
Tak, ale znając ministra Ziobro projekt będzie szybko uchwalony i zapewne jeszcze w tym roku wejdzie w życie.
Zobacz wideo: Łukaszewicz w #RZECZoPRAWIE