Najwięcej, bo aż 11 z 21 wszystkich wniosków, wpłynęło do śląskiego oddziału NFZ. Pacjenci ze Śląska chętnie leczą się bowiem w pobliskich Niemczech lub Czechach. Dziesięć wniosków śląski oddział już odrzucił z powodu braków formalnych, a 11. rozpatruje. Pacjenci zwracali się o refundację endoprotezoplastyki stawu biodrowego, zabiegu rekonstrukcji barku czy artroskopii kolana.
Pozostaje pytanie, dlaczego tak mało osób w ogóle składa wnioski.
– Ludzie bardzo bogaci chcą się leczyć w Belgii i Niemczech, bo tam pacjent może liczyć na zabiegi bez powikłań i najwyższej jakości opiekę. Gdy jednak słyszą, ile formalności muszą dopełnić w NFZ, sami wolą zapłacić za operację – zaznacza Piotr Piotrowski. – Pacjenci ubożsi są schorowani, czekają w długich kolejkach i nie stać ich, by wyłożyć kilkadziesiąt tysięcy złotych na zagraniczne leczenie, a później czekać, aż NFZ je zwróci. Bo zgodnie z przepisami najpierw pacjent musi dostać zgodę od NFZ, później pojechać do zagranicznej kliniki, zapłacić rachunek i dostarczyć go do NFZ. Ten dopiero zwraca pieniądze, i to do wysokości, do jakiej za podobny zabieg płaci w Polsce. Dlatego wniosków jest mało.
Nie jest jednak tak, że polscy pacjenci nie chcą się leczyć za granicą. Tam, gdzie rząd w przepisach nie zgotował dla nich barier, czyli przy zabiegach trwających jeden dzień, pacjenci korzystają. Tłumnie jeżdżą do Czech czy Niemiec na zabiegi usunięcia zaćmy.
Do samego śląskiego oddziału NFZ wpłynęło 350 wniosków o zwrot kosztów leczenia, a do dolnośląskiego 185. Pacjent nie musi bowiem występować o zgodę do NFZ na jednodniowe leczenie. Wystarczy, że złoży po powrocie rachunek do Funduszu. W dolnośląskim oddziale urzędnicy w 77 przypadkach zgodzili się na zwrot pieniędzy.
– Na przepisach transgranicznych skorzystali tylko ci, którzy potrzebują szybkich zabiegów niewymagających hospitalizacji – mówi radca prawny Katarzyna Fortak Karasińska. A radca prawny Natalia Łojko z kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński dodaje, że – jak wynika z danych – osoby potrzebujące skomplikowanych operacji są w gorszej sytuacji niż przed wejściem w życie przepisów transgranicznych. Bo wcześniej jeszcze NFZ wydawał zgody na podstawie przepisów o koordynacji. Teraz najwyraźniej zaczął mocno oszczędzać.