Parlament Studentów RP domaga się zmian w regulaminach uczelni. Chce, by wprowadziły w nich limity studentów pozostających pod opieką promotora.
– Na jednego promotora nie powinno przypadać więcej niż 20 osób. Limit powinien być dostosowany do kierunku. Na przykład na fizyce powinien być jeszcze niższy – wyjaśnia Mateusz Mrozek, przewodniczący Parlamentu Studentów RP. I dodaje, że tylko w ten sposób można uzyskać pewność właściwego przygotowania pracy dyplomowej pod opieką nauczyciela, który w należyty sposób będzie sprawował funkcję promotora.
Do tej pory taki limit w regulaminach studiów wprowadziły tylko nieliczne uczelnie. Ustawa o szkolnictwie wyższym nie reguluje zaś maksymalnej liczby studentów, którzy mogą zostać objęci opieką promotorską przez jednego nauczyciela akademickiego. Jakie są tego rezultaty, pokazały kontrole przeprowadzone przez Najwyższą Izbę Kontroli.
– W trzech badanych uczelniach zdarzało się, że nauczyciel akademicki obejmował opieką promotorską ponad 100 studentów w jednym roku akademickim. Niekiedy sprawujący opiekę nad znaczną liczbą studentów obciążeni byli także obowiązkami wynikającymi z pełnionych na uczelni funkcji lub pracy na innej uczelni – mówi Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK. I dodaje, że zbyt duża liczba studentów, pozostających pod opieką jednego promotora praktycznie uniemożliwia wykrycie nieuprawnionych zapożyczeń w pisanej pracy.
Komputerowe programy antyplagiatowe nie zastąpią rzetelnej pracy ze studentem
Z wyjaśnień udzielonych podczas kontroli przez 204 promotorów wynika, że podstawową metodą weryfikacji samodzielności prac studentów jest bieżąca konsultacja w trakcie ich pisania. Niezbędny jest zatem bezpośredni kontakt ze studentem podczas zajęć seminaryjnych oraz przyjmowanie i zatwierdzanie prac etapami, tj. rozdziałami, podrozdziałami.
Podczas kontroli NIK okazało się, że wykorzystywane do weryfikacji prac dyplomowych komputerowe programy antyplagiatowe są nieskuteczne. Można je bardzo łatwo oszukać. Co więcej, nie wykrywają one nawet prymitywnych zapożyczeń z popularnych portali. Nic zatem nie zastąpi rzetelnej pracy promotora ze studentem.
Podczas kontroli NIK przeprowadzono anonimową ankietę pośród 1410 studentów z różnych uczelni. Aż 12 proc. badanych stwierdziło, że znane są im przypadki, kiedy praca dyplomowa kupiona w internecie została pozytywnie oceniona i obroniona.
Ponad 93 proc. ankietowanych twierdziło, że w czasie studiów zapoznało się z zagadnieniami ochrony praw autorskich i z zasadami cytowania cudzych utworów w pracach dyplomowych. Tyle że zdaniem ponad połowy badanych studentów zajęcia poświęcone ochronie własności intelektualnej były co najwyżej średnio przydatne, natomiast niemal co piąty ankietowany uznał, że przydatność ich jest mała, bardzo mała lub że zajęcia takie są do niczego niepotrzebne.