Nowelizacja ustawy o systemie oświaty (uso), nad którą pracują posłowie, nie da rodzicom wprost możliwości zaskarżenia decyzji o nieprzyjęciu ich dziecka do przedszkola.
Dopiero od 2015 r., kiedy prawo do opieki przedszkolnej zyskają czterolatki, dyrektor placówki będzie obowiązkowo informował rodziców i władze gminy o nieprzyjęciu dziecka. Dwa lata później takie przepisy obejmą trzylatki. Ustawa nie mówi, że ma to być decyzja administracyjna. Z orzecznictwa wynika zaś, że taka odmowa nie podlega kontroli sądowej.
21 grudnia 2009 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że procedura przyjmowania nie jest prowadzona w trybie postępowania administracyjnego, ponieważ zgodnie z uso nie ma formy decyzji (sygn. I SAB/Wa 223/09).
– Przewidziany w nowelizacji obowiązek informacyjny nie nadaje odmowie rangi decyzji administracyjnej – mówi Mateusz Pilich, prawnik, ekspert od prawa oświatowego.
Nawet gdy sprawa trafi do sądu, jest mało prawdopodobne, że ten orzeknie wbrew dotychczasowej linii orzeczniczej.
Zgodnie z nowelizacją wójt, burmistrz czy prezydent będą wskazywać rodzicom inną placówkę.
– W Warszawie to będzie fikcja. W przedszkolach nie obowiązuje rejonizacja i prezydent będzie mógł mi wybrać miejsce na drugim końcu miasta – uważa Marek Adamski, tata bliźniaków.
Zdaniem MEN do przestrzegania przepisów zmobilizują gminy sankcje finansowe. Nie otrzymają dotacji na dzieci, dla których nie znajdzie miejsc.
– To żadna sankcja, bo samorządy i tak nie mają funduszy na nowe placówki czy rozbudowę istniejących – mówi Paweł Kubicki ze Stowarzyszenia Nie-grzeczne Dzieci. – A są gminy bez przedszkoli.
Mec. Pilich dodaje, że nowelizacja nie określa też, co rozumie się przez prawo do edukacji przedszkolnej. W efekcie nie realizuje wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 8 stycznia 2013 r. (sygn. akt K 38/12). Ten orzekł, że m.in. zasady rekrutacji do przedszkoli są niezgodne z ustawą zasadniczą. Regulujące je rozporządzenie straci ważność w styczniu 2014 r.
– Jedynym ogólnym wyznacznikiem jest zasada powszechności. Nie wiadomo jednak, czy ma być rozumiana szeroko, jako dostęp do każdej placówki, czy wąsko, jako zapewnienie przyjęcia do jakiejkolwiek, niekoniecznie preferowanej – mówił Wojciech Hermeliński, sędzia sprawozdawca.
Nowelizacja tego nie określa.
Teraz praktycznie nie można zakwestionować decyzji o nieprzyjęciu dziecka do przedszkola. Drogę odwoławczą określają same placówki w statutach. Przeważnie drugą instancją jest dyrektor. Zdarza się, że poprzez niego skarga trafia do wójta. Procedury nie są jednolite.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, j.ojczyk@rp.pl