We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o leczeniu niepłodności.
Wiele kontrowersji etycznych i prawnych w projektowanej ustawie o in vitro wynika z regulacji dotyczących rodzicielstwa. Otóż z procedury in vitro skorzystają nie tylko małżonkowie, ale także osoby, które zadeklarują, że są we wspólnym pożyciu.
Jeśli komórki rozrodcze tych par nie będą kwalifikowały się do zapłodnienia pozaustrojowego, kobieta i mężczyzna będą mogli skorzystać z dawstwa komórek rozrodczych lub nawet zarodków, ale anonimowego.
Ten zapis oburza ekspertów.
– Dlaczego uniemożliwia się pobranie komórek rozrodczych i oddanie zarodków np. określonej kobiecie? W efekcie nie będzie ona mogła skorzystać z komórki jajowej swojej siostry – mówi Katarzyna Sabiłło z fundacji Lege Pharmaciae.
Dziecko urodzone w wyniku procedury in vitro będzie mogło zapoznać się z informacjami o dawcach komórek rozrodczych, z których się poczęło, po skończeniu 18 lat. Jako że powstanie rejestr dawców, 18-latek pozna np. wiek dawców i informacje o ich stanie zdrowia.
W opinii ekspertów Instytutu Ordo Iuris anonimowe dawstwo wywoła wiele komplikacji prawnych i etycznych. Prawnicy instytutu uważają, że każdy ma konstytucyjne prawo do zapoznania się z pełnymi informacjami o rodzicach biologicznych. Ich zdaniem anonimowe dawstwo będzie też mogło prowadzić do bezwiednego kazirodztwa i komplikacji genetycznych, gdy np. osoby urodzone z komórki tego samego dawcy postanowią założyć rodzinę, nie wiedząc, że są biologicznym rodzeństwem.
Rządowy projekt ustawy przewiduje tylko, że od jednego dawcy anonimowego będzie mogło się urodzić maksymalnie dziesięcioro dzieci z in vitro.
Rządowy projekt zawiera ograniczenie, że zarodków kliniki in vitro nie mogą zniszczyć. Ale do odrzucenia będą nadawały się te, u których lekarze odkryją wady genetyczne, np. zespół Downa.