Gość wyjaśniła, że coaching to prowadzenie człowieka ku zmianie na lepsze.
- W tym procesie zależy nam na tym, żeby zaprowadzić człowieka w miejsce samorealizacji – mówiła Meissner.
Zaznaczyła, że coaching dzieli się na prywatny, ale są też trenerzy, którzy pracują w domenie korporacji.
- Musimy mieć świadomość i sami zatroszczyć się o wsparcie trenera. W tej relacji, im więcej jest szczerości, tym więcej można zrobić – tłumaczyła.
Meissner podkreśliła, że istnieje syndrom alfa.
- Czasami można być swoim największym wrogiem. Można mieć kompetencje, energię w działaniu, orientację na cel, dobre ego, natomiast działać w sposób niszczący dla otoczenia. Takiej osobie próbuje się pokazać, że to wszystko można robić w bardziej „ekologiczny” sposób – mówiła.
- Nigdy nie byłam zwolenniczką Steve'a Jobsa. On uprawiał tzw. narcyzm niebaczny. On nawet nie wiedział jak duże szkody psychologiczne wyrządza wśród osób z którymi pracuje. Cel był dla niego pierwszy i najważniejszy – dodała.
Zaznaczyła, że w dzisiejszych czasach, to jak dochodzimy do pewnych rezultatów jest ogromnie ważne.
Meissner podała, że obecne pokolenie będzie zmieniało zawód średnio 7 razy w ciągu życia.
- Oni będą mieć ogromną możliwość wyboru – mówiła.
- Pracodawca musi pamiętać, że stworzenie odpowiednich warunków dla takich pracowników jest bardzo istotne. Wspomniane syndromy alfa odstraszają pracowników – dodała.
Meissner stwierdziła, że rozsyłanie CV na chybił trafił jest bardzo polskie.
-O swojej zawodowej ścieżce myślimy w sposób przypadkowy. Napiszemy CV, roześlemy, ktoś mnie złapie i będę miał pracę. Ogon macha psem, a tak nie może być. Trzeba wiedzieć, co chcemy robić – mówiła.