„Jestem za tym, by pierwsza dama otrzymywała wynagrodzenie” – stwierdził kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z „Super Expressem”. I zwrócił uwagę na „osobiste wyrzeczenia”, oraz  fakt, że Agata Kornhauser-Duda „dla męża i by służyć Polsce, zrezygnowała ze swojej pracy”.

Polska prezydentowa nie dostaje w ogóle żadnej pensji, nie mówiąc o opłaceniu jej z budżetu składek ZUS. Warto na spokojnie wrócić do tej kwestii, zamiast stawiać pierwszą damę, prezydenta i jego kancelarię w sytuacji kompromitującej polskie państwo

- Jeżeli patrzy się na Agatę Dudę, to pytanie rodzi się dość jasne: za jaką pracę? - tak o propozycjach wypłacania wynagrodzenia pierwszej damie mówiła Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej.

Blisko 30 proc. ankietowanych uważa, że pierwszej damie należy się wynagrodzenie za wykonywanie obowiązków. Ponad połowa badanych (53 proc.) jest przeciwnego zdania, a prawie co piąty nie ma opinii w tej sprawie.

- Częściej przeciwnikami tego pomysłu są osoby w wieku 25-34 lata (55 proc.), o wykształceniu średnim (54 proc.), dochodzie netto od 1001 do 2000 zł (62 proc.) oraz respondenci z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (60 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.