- Prawo jest dla wszystkich, tak będzie pod rządami naszego konstytucyjnego i demokratycznego rządu - mówił Bolsonaro.

Najwyższy Trybunał Wyborczy ogłosił prawicowego kandydata zwycięzcą wyborów prezydenckich po przeliczeniu 94 proc. głosów oddanych w wyborach. Bolsonaro pokonał kandydata lewicy, byłego burmistrza Sao Paulo, Fernando Haddada.

Wstępne wyniki wskazują, że Bolsonaro wygrał uzyskując 55,54 proc. głosów, podczas gdy na Haddada zagłosowało 44,46 proc. osób - a różnica między kandydatami w liczbach bezwzględnych jest większa niż liczba głosów, które pozostały do policzenia.

Haddad komentując swoją porażkę podkreślił, że teraz brazylijska demokracja jest zagrożona.

Bolsonaro wygrał także I turę wyborów prezydenckich, w których startowało 13 kandydatów. Prezydent-elekt w czasie kampanii wyborczej został podczas jednego z wieców pchnięty nożem, co wyłączyło go z ostatnich tygodni kampanii. Atak na kandydata umocnił jednak - jak zauważa CNN - jego pozycję w sondażach.

Bolsonaro jest porównywany do prezydenta USA Donalda Trumpa i prezydenta Filipin Rodrigo Duterte. Przeciwnicy zarzucają mu seksizm, a także oburzają się na jego rasistowskie i homofobiczne wypowiedzi. Prezydent-elekt mówił publicznie, że wolałby, aby jego syn zginął w wypadku, niż żeby członek jego rodziny był homoseksualistą. A spierając się z członkinią brazylijskiego Kongresu przekonywał, że jest ona "za brzydka, żeby zostać zgwałcona".