Dane z 99,25% obwodów wskazują, że wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość - 45,57%, przed Koalicją Europejską - 38,29% i Wiosną - 6,04%. Tylko te trzy ugrupowania będą mieć swoich europosłów.

- Wygrał PiS, my mamy bardzo silne drugie miejsce. Są dwa bloki w Polsce. Polaryzacja - tak to zwykle politolodzy określają - zadziałała i teraz trzeba zrobić wszystko, by za pięć miesięcy wygrać - ocenił wyniki wyborów Siemoniak.

Zdaniem byłego szefa MON o zwycięstwie PiS przesądziła "mobilizacja jego wyborców". - Wygląda na to, że wyborcy PiS-u, głównie z mniejszych miejscowości, ze wsi we wschodniej Polsce, poszli, jak nigdy do wyborów europejskich - dodał.

Jednocześnie Siemoniak zaznaczył, że to dobrze, iż Polacy tak licznie poszli do wyborów i "pobili rekord Polski w wyborach europejskich".

Siemoniak mówiąc o wyniku Koalicji Europejskiej przypomniał, że w 2016 roku notowania PO "były na poziomie 12 proc.". - Więc bycie w 38-procentowym ugrupowaniu naprawdę, to nie jest jakaś katastrofa - dodał. Jak zaznaczył Koalicja Europejska uzyskała lepszy wynik niż CDU (chadecja wygrała wybory w Niemczech, ale osiągnęła najgorszy wynik w historii - red.).

- Na progu kampanii parlamentarnej taki zimny prysznic uważam za bardzo przydany. Niektórym się wydawało, zwłaszcza naszym mocnym sympatykom, że wystarczy się zjednoczyć, dobre sondaż i wygramy, a tak nie jest. Trzeba ciężkiej pracy, trzeba pokory wobec wczorajszego wyniku i tyle - podsumował wyniki wyborów Siemoniak.

Jednocześnie były szef MON stwierdził, że jego zdaniem Koalicja Europejska przetrwa porażkę wyborczą. - Na pewno efektem tej kampanii jest scementowanie tej koalicji - mówił.