Bukele w towarzystwie uzbrojonych żołnierzy usiadł na fotelu przewodniczącego parlamentu.

- Jeśli ci bezwstydni ludzie nie zaakceptują mojego planu, wezwę was tu znów za tydzień - mówił do swoich zwolenników po wyjściu z parlamentu.

W poniedziałek parlamentarzyści mają omówić propozycje prezydenta - zapowiedział przewodniczący Zgromadzenia Ustawodawczego Salwadoru, Mario Ponce.

Human Rights Watch alarmuje jednak, że wkroczenie prezydenta z żołnierzami do parlamentu to "pokaz brutalnej siły". Zdaniem HRW Organizacja Państwa Amerykańskich powinna zebrać się natychmiast, by omówić sytuację.

Bukele został prezydentem w ubiegłym roku na fali niezadowolenia wyborców z rządów dwóch partii, które zdominowały politykę w Salwadorze w ostatnich latach.

W ostatnim czasie Bukele zaatakował parlament za grę na zwłokę w kwestii zatwierdzenia wartej 109 mln dolarów pożyczki, która miała być przeznaczona na wyposażenie policjantów i żołnierzy biorących udział w działaniach wymierzonych w organizacje przestępcze.

W piątek Bukele mówił, że mieszkańcy Salwadoru mają prawo do powstania przeciw parlamentowi w takiej sytuacji i wezwał do protestów. W niedzielę prezydent zwołał nadzwyczajną sesję parlamentu.

Działania prezydenta poparł minister obrony René Merino Monroy i komendant policji Mauricio Arriaza Chicas.

W wydanym oświadczeniu Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka wezwał przedstawicieli władzy w Salwadorze do "dialogu i poszanowania instytucji demokratycznych gwarantujących praworządność i niezależność poszczególnych gałęzi władzy".