Szef polskiego rządu udał się do Czech, gdzie w Lednicach wziął udział w szczycie państw V4. Po sesji na wspólnej konferencji prasowej z premierami Czech, Słowacji i Węgier ocenił, że kryzys związany z koronawirusem uderza we wszystkie kraje Unii i powoduje, że inwestycje prywatne się "cofają". - W to miejsce powinny wejść inwestycje publiczne - infrastruktura drogowa, energetyczna, poprawa środowiska, edukacji i inne - stwierdził Mateusz Morawiecki.

Premier wyraził zadowolenie, że grupa V4 ustaliła wspólne stanowisko wobec Funduszu Odbudowy - zaproponowanego przez Komisję Europejską programu o wartości 750 mld euro, który miałby ułatwić krajom Unii odbudowę po pandemii.

Morawiecki powiedział, że obecnie państwa przeznaczają znaczne środki na "ratowanie miejsc pracy". - Jesienią i zimą będą potrzebne nowe środki na ruszenie gospodarki - ocenił.

Podkreślił, że niezbędna jest elastyczność w podziale środków z funduszu. Ocenił, że inne potrzeby mają kraje Północy, inne Południa, a inne Europy Środkowej, w tym Polska.

Zdaniem Morawieckiego, fundusz nie może zastąpić polityk traktatowych. Szef rządu poinformował, że premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej porozumieli się także w sprawie stanowisk negocjacyjnych dotyczących wieloletnich ram finansowych.

- Spłata funduszy, które otrzymamy od 2028 r. przez następne 30 lat, włączona do kolejnych budżetów UE, jest mechanizmem generalnie akceptowanym - oświadczył polski premier. Podkreślił wagę zastosowania "konkretnych zasad" tak, by mniej zamożne państwa nie były poszkodowane w stosunku do bogatszych.

- Ważne są źródła dodatkowe. Bogatsze państwa powinny płacić więcej, nie powinny być dla nich możliwe rabaty. Jeśli te nowe opłaty będą się pojawiały to zaakceptujemy je, jeśli będą sprawiedliwe, np. opłata od wielkich korporacji międzynarodowych - powiedział. Ocenił, że Europa, w tym Polska, potrzebuje inwestycji.