Lider ludowców przekonywał, że rozumie przedsiębiorców, którzy "mają dość kociokwiku władzy, zmieniania zdania i braku planu pandemicznego". W ostatnich dniach część przedsiębiorców z branży turystycznej i gastronomicznej zapowiada, że wznowi działalność gospodarczą mimo obowiązujących obostrzeń.

Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że rząd najpierw przedstawił plan walki z pandemią zakładający, że przy spadku liczby zakażeń dojdzie do znoszenia obostrzeń tymczasem "jest całkowicie na odwrót".

- Rozumiem frustrację, krzyk rozpaczy i akt desperacji. Otwarcie się w tym momencie jest aktem desperacji, a nie jakimś zabiegiem marketingowym. To jest akcja ratunkowa i rozumiem ich jak najbardziej - stwierdził.

Kosiniak-Kamysz zaproponował by otworzyć "hotele w połowie" oraz umożliwić otwarcie restauracji przy założeniu, że zajęta będzie maksymalnie połowa stolików i zachowany zostanie reżim sanitarny.

- Dzisiaj ważniejsze jest pytanie, czy lepsze jest dzisiaj otwarcie szkoły, czy lepsze jest dzisiaj otwarcie siłowni, otwarcie hotelu, otwarcie gastronomii. W tych miejscach nie dochodziło do transmisji wirusa. Druga fala była spowodowana przez powrót dzieci do szkół - przekonywał lider PSL.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że udowodniono już, że "siłownie nie były miejscem dużych transmisji" koronawirusa.