Kłopot z tytułem szlacheckim. Kandydat na prezydenta kłamie?

Pretendent do urzędu prezydenta kłamie, że jest hrabią? Tak twierdzą głowa rodu Potockich oraz znany genealog.

Aktualizacja: 28.02.2020 10:22 Publikacja: 27.02.2020 19:01

Kłopot z tytułem szlacheckim. Kandydat na prezydenta kłamie?

Foto: Kontrola / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

„Nie ma on nic wspólnego z rodziną Potockich znaną od stuleci w dziejach Królestwa i Rzeczypospolitej Polskiej" – napisał w oświadczeniu dla redakcji „Rzeczpospolitej" Marek Potocki, głowa linii łańcuckiej Potockich. Jego zdaniem Jan Zbigniew Potocki wcale nie jest hrabią.

Ten ostatni jest jednym z najbardziej osobliwych kandydatów na prezydenta. Zresztą za legalną głowę państwa uważa się już teraz jako następca Juliusza Nowina-Sokolnickiego, prezydenta na uchodźstwie, nieuznawanego przez większość środowiska. O tym, że prezydent samozwaniec chce zastąpić Andrzeja Dudę, jako pierwsza napisała w styczniu „Rzeczpospolita". Jego nazwisko szybko przebiło się do mediów dzięki nietypowemu programowi. Potocki chce m.in. wypłacać każdej rodzinie 5 tys. zł miesięcznie.

Przeczytaj także: Czy Mariusz Max Kolonko powalczy o prezydenturę?

Często podkreśla, że jest członkiem słynnego rodu, hrabią herbu Pilawa. – Moje nazwisko jest znane w Polsce. Mój ród jest od XII wieku – mówił niedawno wywiadzie dla „Super Expressu". W efekcie jako hrabiego przedstawia go wiele mediów.

Zdaniem głowy linii łańcuckiej Potockich robią błąd. „Nazwisko Potocki jest noszone przez setki, możliwe, że tysiące obywateli naszego kraju. Są oni, jestem przekonany, wspaniałymi i światłymi obywatelami. Osoba przedstawiająca się jako Jan Zbigniew hr. Potocki, możliwie, nosi to nazwisko. Natomiast w sposób bezprawny i oszukańczy przedstawia się, używając tytułu szlacheckiego, dając w ten sposób do zrozumienia, iż jest członkiem naszej rodziny. Nie jest" – napisał Marek Potocki.

Co na to kandydat? Zarzuca Markowi Potockiemu luki w pamięci. – To oczywiste, że posiadam tytuł hrabiowski. Niech pan Potocki zajrzy w dokumenty – odpowiada.

Problem w tym, że związki kandydata ze znanym rodem Potockich kwestionuje też genealog Marek Jerzy Minakowski, autor bazy potomków Sejmu Wielkiego. – Genealogom nic nie wiadomo o jego jakichkolwiek związkach z hrabiami Potockimi – mówi.

Czy Jan Potocki zbierze 100 tys. podpisów i stanie się oficjalnym kandydatem na prezydenta, nie jest pewne. Państwowa Komisja Wyborcza na razie nie przyjęta jego zawiadomienia o utworzeniu komitetu. Trzeba dołączyć do niego co najmniej tysiąc podpisów. Potocki przedstawił ich ponad 1,8 tys., ale większość okazała się nieprawidłowa. Stwierdzono m.in. podpisy osób zmarłych.

Jednak nawet jeśli nie zostanie kandydatem, sprawa jego tytułu nie będzie tylko ciekawostką. W 2018 r. oficjalnie startował na prezydenta Warszawy, a nawet wziął udział w debacie telewizyjnej kandydatów. Wtedy też wiele mediów tytułowało go hrabią.

Dlaczego prawda tak długo nie wyszła na jaw? Marek Jerzy Minakowski mówi, że w przypadkach przywłaszczeń tytułów rodzina ma związane ręce. – Od czasu konstytucji marcowej z 1921 roku państwo nie uznaje tytułów arystokratycznych. Rodzina nie może podjąć kroków prawnych, lecz tylko towarzyskie – podkreśla.

„Nie ma on nic wspólnego z rodziną Potockich znaną od stuleci w dziejach Królestwa i Rzeczypospolitej Polskiej" – napisał w oświadczeniu dla redakcji „Rzeczpospolitej" Marek Potocki, głowa linii łańcuckiej Potockich. Jego zdaniem Jan Zbigniew Potocki wcale nie jest hrabią.

Ten ostatni jest jednym z najbardziej osobliwych kandydatów na prezydenta. Zresztą za legalną głowę państwa uważa się już teraz jako następca Juliusza Nowina-Sokolnickiego, prezydenta na uchodźstwie, nieuznawanego przez większość środowiska. O tym, że prezydent samozwaniec chce zastąpić Andrzeja Dudę, jako pierwsza napisała w styczniu „Rzeczpospolita". Jego nazwisko szybko przebiło się do mediów dzięki nietypowemu programowi. Potocki chce m.in. wypłacać każdej rodzinie 5 tys. zł miesięcznie.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa Jurgiela. Problemy PiS mogą dopiero się zaczynać
Polityka
Jacek Sasin przeprosił wyborców PiS. "Na listach znalazły się osoby niegodne zaufania"
Polityka
Komu pomoże spot Platformy? Kogo zmobilizuje sprawa krzyży w warszawskim ratuszu?
Polityka
Europoseł PiS zawieszony przez Kaczyńskiego: Śmieszne, co to za partia?
Polityka
Andrzej Duda o Nuclear Sharing: Deklarujemy naszą gotowość