W kwietniu 2020 roku szef Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacek Sasin zlecił przygotowanie wyborów korespondencyjnych na 10 maja, mimo braku ustawy w tej sprawie. Później minister tłumaczył, że polecenia dotyczące organizacji, w tym druku kart wyborczych, wydał mu premier Mateusz Morawiecki, a wynikały one "z głębokiej odpowiedzialności za państwo".
Portal Money.pl dotarł do planów Poczty Polskiej dotyczących organizacji wyborów.
Miałyby one polegać na tym, że listonosze przenosiliby koperty z głosami odebrane od wyborców do mobilnych urn.
Poczta Polska wyznaczyła setki punktów, w których miałyby stanąć urny. Najczęściej wybieranymi punktami były stacje Orlenu, parkingi przy kościołach oraz parkingi przy dyskontach.
Plan, do którego dotarł Money.pl, dotyczył 4 województw. Na ich terenie miało powstać 138 mobilnych punktów, w tym 65 na stacjach Orlenu i 24 na przykościelnych parkingach.
Np. Na Podlasiu spośród planowanych 23 mobilnych urn 5 miało stanąć przy parafiach. Na Mazowszu natomiast aż 49 z 58 urn miało się znaleźć na stacjach Orlenu.
Money.pl zapytało o komentarz byłego przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego. Uważa on, że trudno nie odnieść wrażenia, że ten sposób organizacji wyborów wynikał na slupieniu się na wyborcach konkretnej frakcji.
Zgadza się z nim politolog prof. Rafał Chwedoruk z UW. Uważa, że umiejscowienie urn w okolicach kościołów "w sposób oczywisty" sprzyjałoby PiS, bo wśród jego wyborców osoby wierzące są nadreprezentowane.
- Nawet niewielka liczba takich punktów mogłaby przełożyć się na wynik głosowania - uważa politolog.
Biuro Prasowe Poczty Polskiej nie skomentowało tej sprawy.
Money.pl przypomina, że w ubiegłym tygodniu Onet dotarł do raportu NIK, z którego wynika, że premier Mateusz Morawiecki był świadom niezgodności z prawem zarządzonych wyborów, mimo to on i szef KPRM Michał Dworczyk wydawali polecenia dotyczące ich organizacji.
Tylko na druk niewykorzystanych kart do głosowania Poczta Polska wydała niemal 70 mln zł. Stracone pieniądze odzyska decyzja posłów z budżetu państwa.