Rz: Wszyscy zachodzą w głowę dlaczego pan zrezygnował.
Paweł Graś: Już mówiłem. Ze względów osobistych.
Co to znaczy?
O zdrowie, a zwłaszcza o serce trzeba dbać niezależnie od funkcji. Potrzebuję trochę czasu, aby wrócić do formy.
Kiedy pan pomyślał o odejściu?
Jakiś czas temu, ale zdecydowała rozmowa z premierem w ubiegłym tygodniu.
Czy na pana dymisję miała wpływ atmosfera w kancelarii? Czy może różnice zdań z premierem Donaldem Tuskiem na temat służb specjalnych?
Atmosfera jest dobra. Nie było żadnych rozbieżności dotyczących służb ani różnicy zdań z panem premierem. Panowałem nad służbami i w ostatnich miesiącach zapewniłem im spokój, zwłaszcza medialny, niezbędny do ich działania.
Pojawiły się też spekulacje o jakichś pana nagannych związkach z WSI.
To absolutna bzdura. Niczego takiego nie było. Mogę zapewnić.
Opozycja podniosła alarm, że pana dymisja wprowadza chaos, że nikt nie panuje nad służbami.
Nic podobnego, nic złego się nie dzieje. Funkcjonowanie służb nie zależy od pojedynczych osób, ale od systemu, w jakim działają, i procedur. Służby nadzoruje premier i doskonale wywiązuje się z tego zadania. Donald Tusk ma bardzo precyzyjny zestaw oczekiwań w stosunku do służb i wie, czego rząd powinien od nich wymagać. Zgodnie z zapowiedzią w służbach prowadzone są wewnętrzne audyty, najbardziej zaawansowany w ABW. W różnych instytucjach trwa kontrola ochrony informacji niejawnych. Po zakończeniu audytów będą przedstawione projekty, jak ostatecznie powinny funkcjonować służby specjalne. I jak ma wyglądać nadzór nad nimi.
Ale to już bez pana?
Jako poseł będę energicznie zajmował się tymi projektami w komisjach sejmowych.
Co teraz będzie pan robił?
Zajmę się pracą w PO jako zastępca sekretarza generalnego i rzecznik dyscypliny partyjnej.