Na zamkniętym, środowym tajnym posiedzeniu Sejmu posłowie spodziewali się wyjaśnień, dlaczego szef Kancelarii Premiera przechowywał w niezabezpieczonej skrzynce pocztowej służbowe informacje i co robi rząd, by zablokować kolejne podobne cyberataki. Jednak zamiast konkretów, były nic nieznaczące ogólniki. I przekaz, że rozpowszechnianie wykradzionych treści maili, publikowanych przez rosyjski portal Telegram, to sprzyjanie Rosji.

– Temat poważny, a to, co nam zaprezentowano, było farsą. Nie otrzymaliśmy żadnej merytorycznej odpowiedzi, chociaż na posiedzeniu był cały rząd. Nawet ABW nie zostało poproszone o informację – komentuje poseł Marek Biernacki.

Czytaj także:

Kaczyński: Rosja ma plany inwazji na Polskę

Mosad ostrzegał

Na utajnionych obradach rząd przedstawiał informację na temat cyberataków, których ofiarą padł m.in. minister Michał Dworczyk, szef KPRM. Do włamania na konto pocztowe jego i jego żony, a także jej FB, doszło w ubiegłym tygodniu. Choć minister zapewniał, że nie miał tam żadnych informacji, „które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny, lub ściśle tajny", to okazało się, że nie do końca tak jest.

Hakerzy korzystający z konta w aplikacji Telegram od tego czasu sukcesywnie publikują treść wykradzionych z poczty ministra maili – nie wiadomo, na ile może zmanipulowaną, a na ile prawdziwą, co uderza w wizerunek Polski i jej wiarygodność.

Informacje przedstawiał nowo powołany minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, ale według posłów podał praktycznie wiedzę ogólnodostępną, którą można zdobyć oficjalnie.

Co wybrzmiało na zamkniętym posiedzeniu?

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Zhakowanych miało zostać od 4 do 4,5 tys. kont, a cyberprzestępcy przejęli w sumie ok. 70 tys. maili. Prezes PiS Jarosław Kaczyński miał stwierdzić z mównicy – jak podał Onet – że Moskwa ma gotowe plany inwazji na Polskę, czego dowodem mogą być ostatnie cyberataki.

Na tak ważnym posiedzeniu nie było nikogo z ABW, które ma za zadanie wyjaśnić sprawę, ani ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. A ich obecność byłaby co najmniej wskazana, by wyjaśnić, czy doszło do zaniedbań. Jak bowiem podało tvn24.pl, a co nieoficjalnie potwierdziła „Rz", izraelski Mosad miał przekazywać polskim odpowiednikom ostrzeżenia o możliwym ataku hakerskim. Czy tak było i dlaczego je zlekceważono?

Wyciek od lutego

Według tvn24.pl włamanie i wyciek z poczty ministra Dworczyka mogły nastąpić już wcześniej – w lutym. Jak napisał portal, nie jeden, lecz dwa profile na komunikatorze Telegram publikują dokumenty mogące pochodzić z przejętego przez hakerów prywatnego maila szefa KPRM. Ten „nieopisywany wcześniej profil działa od lutego, opatrując dokumenty profesjonalnym komentarzem w języku rosyjskim" – sugeruje tvn24.pl.

Za włamaniem – jak sugeruje Dworczyk, a co potwierdził także premier Mateusz Morawiecki – mają stać rosyjskie służby.

Jednak po tym, co usłyszeli, posłowie poczuli się oszukani. Opozycja nie zostawiła suchej nitki na rządzie i jego wyjaśnieniach dotyczących cyberataku na polityków.

Nie poinformowano nas o niczym, co wymagałoby utajnienia obrad – twierdzili posłowie.

Dariusz Joński i Michał Szczerba z KO w proteście opuścili salę obrad w trakcie jednego z przemówień.

– Oczekiwaliśmy konkretów, ale żadnych informacji nie było – mówi nam poseł Biernacki. – Rząd obawia się jeszcze większego wycieku e-maili i przyjął metodę, według której najlepiej milczeć o wyciekach, a wszyscy, którzy będą pisać lub o nich informować, będą postrzegani jako działający na rzecz Rosji – dodaje. I zaznacza, że temat będzie pogłębiany na Komisji ds. Służb Specjalnych.

Jaki jest cel hakerów atakujących konta w sieci polskich polityków?

– Kompromitacja wysokiego szczebla polityka, wywołanie chaosu i szkody dla reputacji polskiego państwa – te cele mogły przyświecać hakerom – uważa dr Paulina Piasecka, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.

Piotr Müller, rzecznik rządu, ostrzegał, że w najbliższym czasie Polska stanie się areną szeroko zakrojonych działań dezinformacyjnych. – Już teraz trafiają do niektórych redakcji spreparowane informacje na temat poszczególnych polityków, które są zmanipulowane – mówił Müller.