Wszystko zaczęło się miesiąc temu, gdy Zych stracił stanowisko lidera PSL w Zielonej Górze. Ku zaskoczeniu wszystkich partyjne wybory wygrała tam minister pracy Jolanta Fedak. Tak zrodził się pomysł, by byłego marszałka Sejmu nakłonić do startu w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. – Zrobię wszystko, by go do tego namówić. Jest jedną z legend naszej partii i w wyborach europejskich byłby dla niej mocną lokomotywą – uważa jeden z liderów PSL Janusz Piechociński.

Józef Zych przyznaje, że w PSL namawiają go, by został europosłem. On sam patrzy na to jednak sceptycznie. Nie ukrywa, że na udział w wyborach europejskich nie ma ochoty. Naciski w partii odbiera zaś jako przymus i próbę pozbycia się go z polskiej polityki.

– Jeszcze nikt mnie nie zmusił do żadnego kandydowania–zastrzega Zych w rozmowie z „Rz”.

Józef Zych ma też żal do szefa partii Waldemara Pawlaka, którego obwinia o swoją porażkę w Zielonej Górze. Ma mu za złe, że w majowych wyborach otwarcie poparł Jolantę Fedak.

Część polityków PSL ma podobne zdanie. Mówią wręcz o nielojalności wicepremiera wobec byłego marszałka Sejmu.

– Ja się rozgoryczeniu i złości Zycha nie dziwię, bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie byłoby dzisiejszego Pawlaka bez wsparcia Zycha przed kilku laty. Obecne zachowanie prezesa jest więc co najmniej nieeleganckie. Ale on zapomina, że Zych ciągle jest bardzo silny w partii i nie pozostawi tego bez odpowiedzi – słyszymy od jednego z ludowców. Jego zdaniem odpowiedź taka może nadejść na przykład w czasie zaplanowanego na początek listopada kongresu ugrupowania. Waldemar Pawlak będzie się na nim starał o ponowny wybór na szefa partii na kolejną kadencję. Czy Józef Zych może mu wtedy zagrozić?

– Zagrozić może nie, ale na pewno podważyć nieco pozycję – ocenia polityk PSL.

Napięte stosunki z byłym marszałkiem to podobno niejedyne kłopoty Waldemara Pawlaka. Wczorajszy „Dziennik” doniósł, że niezadowolenie z niego narasta też w szeregach Platformy Obywatelskiej. Oficjalnie politycy Platformy Obywatelskiej te doniesienia bagatelizują.– Z ludowcami różnimy się oczywiście w wielu sprawach, ale każdemu życzyłbym takiej współpracy z koalicjantem– deklaruje Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu PO.

W nieoficjalnych rozmowach politycy tej partii przyznają jednak, że premier rzeczywiście jest rozczarowany dokonaniami Pawlaka w resorcie gospodarki. Donald Tusk miał bowiem nadzieję, że lider PSL będzie tam dynamiczniej działał.

O pozbywaniu się Waldemara Pawlaka z rządu mowy oczywiście nie ma, ale osłabienie jego pozycji we własnej partii automatycznie oznaczać będzie jego osłabienie w rządzie. Politycy PO nie ukrywają bowiem, że jest on dla nich cennym partnerem tylko jako lider PSL.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

k.manys@rp.pl