Na początku stycznia poseł rozpoczął pracę w Zakładzie Doświadczalnym Instytutu Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Kołudzie Wielkiej w województwie kujawsko-pomorskim. Kłopotek wrócił na stanowisko dyrektora, które zajmował już wcześniej. W związku z pełnieniem obowiązków parlamentarzysty przez cztery lata był na urlopie bezpłatnym.
– Słyniemy z produkcji gęsi białych kołudzkich. Oprócz tego hodujemy owce oraz utrzymujemy stada zachowawcze rodzimych gęsi i kaczek. Ponadto mamy tysiąc hektarów ziemi, na której uprawiamy pszenicę, rzepak i buraki cukrowe – zachwala swój zakład Eugeniusz Kłopotek. – Mamy też kilkuosobową kadrę naukową, która prowadzi doświadczenia związane m.in. z doborem pasz – dodaje.
Kłopotek nie jest już posłem zawodowym. Zrezygnował z uposażenia i pobiera jedynie diety. Na stanowisku dyrektora zarabia około tysiąca złotych więcej, niż wynosi pensja zawodowego parlamentarzysty.
W rozmowie z portalem tvp.info podkreśla jednak, że to nie powody finansowe były przyczyną decyzji o powrocie do instytutu.
– Coraz mniej satysfakcji przynosiła mi praca w parlamencie, szczególnie w tej kadencji. To jest chore, co się tu dzieje. W badaniach opinii publicznej tracimy strasznie. Niekiedy wstyd jest się przyznać przed ludźmi, że jest się posłem. Jestem niestety rozpoznawalny, więc obrywam za innych – tłumaczy.
Zdaniem Kłopotka, który w Sejmie urzęduje już czwartą kadencję, z każdą kolejną psuje się atmosfera.
– Wzajemne opluwanie jest coraz częstsze. Dlatego biorę pod uwagę scenariusz, że z końcem kadencji całkowicie porzucę politykę. To co robię w instytucie, to jest konkret, a ja mam w sobie wciąż sporo energii – podsumowuje poseł PSL.