W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Czaputowicz powiedział, że nadszedł „dobry moment na zmianę na czele naszej dyplomacji", choć podkreślił, że nie odczuwał w tej sprawie nacisków w obozie władzy.

– Kilka miesięcy temu umówiliśmy się z premierem Mateuszem Morawieckim na kontynuowanie mojej misji do wyborów prezydenckich – wytłumaczył minister.

Źródła rządowe przyznają naszej gazecie: „tej dymisji można było się spodziewać, ale moment oraz sposób jej ogłoszenia są zaskakujące. Mamy sezon urlopowy, więc po takim oświadczeniu minister może jakiś czas funkcjonować, ale niezbyt długo".

Ambasador Niemiec

Jeszcze w niedzielę Jarosław Kaczyński zapowiadał w Polskim Radiu, że do rekonstrukcji rządu dojdzie dopiero we wrześniu.

– Jacek Czaputowicz chciał odejść na własnych warunkach, a nie podlegać rekonstrukcji przeprowadzonej przez prezesa PiS, której ofiarami padną ministrowie, którzy za wszelką cenę chcieliby utrzymać swoje stanowiska. Odchodzi, bo nie może dłużej wytrzymać układu, w którym kluczowe decyzje dotyczące polityki zagranicznej są podejmowane poza nim, podobnie jak nominacje na ambasadorów czy kierownicze stanowiska w samym MSZ. W tym sensie eksperyment, w którym ministrem jest osoba bez zaplecza w partii rządzącej, się nie udał – mówi „Rz" Tomasz Siemoniak, wiceszef PO. Jego zdaniem Czaputowicz nie chciał już dłużej firmować polityki, w której Warszawa wchodzi w konflikt z Berlinem, wstrzymując zgodę na pełnienie misji przez nowego niemieckiego ambasadora czy włączając wątki antysemickie do kampanii wyborczej prezydenta.

Deklaracja szefa MSZ nastąpiła w delikatnym momencie, gdy premier jest na szczycie w Brukseli. Źródła rządowe wymieniają kilka nazwisk możliwych następców Czaputowicza, ale nie wybija się wśród nich żaden faworyt. Mówi się więc o szefie Kancelarii Prezydenta Krzysztofie Szczerskim, ale z zastrzeżeniem, że Andrzej Duda raczej nie ma wystarczających wypływów, aby obsadzić swoim człowiekiem tak ważny resort. Z kolei kandydatura Konrada Szymańskiego, postaci darzonej szacunkiem także w kręgach opozycji, wydaje się trudna do wprowadzenia w życie, bo Mateusz Morawiecki raczej nie będzie chciał się pozbyć osoby, na której opiera się cała strategia europejska rządu.

Wyzwanie Bidena

Na giełdzie nazwisk pojawia się też Adam Bielan, ale zdaniem naszych rozmówców w oczach Jarosława Kaczyńskiego nie ma on za sobą wystarczającego doświadczenia do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji. Z podobnych względów niewielkie szanse na nominacje mają dwaj wiceszefowie MSZ, o których wspomina się w kontekście poszukiwania następcy Czaputowicza: 38-letni Szymon Szynkowski (vel Sęk) i 34-letni Paweł Jabłoński.

Wymieniany jako potencjalny nowy szef dyplomacji jest też prof. Zbigniew Rau, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu. On sam przyznaje jednak „Rz", że jest „całkowicie zaskoczony tymi spekulacjami".

O swoich szansach na przejęcie schedy po Czaputowiczu nie chce też mówić eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki. – Nie odnoszę się i nie będę się do tego odnosił" – mówi.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Niejasny pozostaje los samego Jacka Czaputowicza. Zdaniem Tomasza Siemoniaka minister prawdopodobnie zakończy karierę jako ambasador w jednym z ważnych dla Polski krajów. Na razie nie ma jednak żadnego potwierdzenia takiej oceny.

Od przejęcia kierownictwa MSZ w styczniu 2018 r. Czaputowicz zdołał wyprowadzić polską politykę zagraniczną na bardziej spokojne wody po burzliwym okresie rządów swojego poprzednika Witolda Waszczykowskiego. Udało mu się zacieśnić partnerskie stosunki z Niemcami oraz uspokoić relacje z Francją, czego symbolem są plany zwołania pierwszego od przeszło siedmiu lat szczytu Trójkąta Weimarskiego w Paryżu oraz włączenie Polski do „rady bezpieczeństwa" – pięciu dużych krajów koordynujących politykę zagraniczną UE. Postawienie na czele ministerstwa radykała może jednak podważyć te osiągnięcia, tym bardziej że ostatnia kampania wyborcza znów pogorszyła obraz naszego kraju na Zachodzie. Wyzwaniem będzie także utrzymanie bliskich relacji z Ameryką w razie zdobycia w listopadzie Białego Domu przez Joego Bidena. Od 2016 r. Polska postawiła na ścisłą współpracę z Donaldem Trumpem, którego szanse na reelekcję maleją.