W poniedziałek prezydent Donald Trump wystąpił na wiecu w Tucson w stanie Arizona. Przekonywał, że Joe Biden i Kamala Harris chcą odebrać Amerykanom prawo do posiadania broni, uniemożliwią posiadanie przez Stany Zjednoczone niezależności energetycznej, a za ich rządów kraj straci miejsca pracy na rzecz Chin.
Przed wiecem w Arizonie Trump odbył wideokonferencję z członkami swego sztabu. - Wygramy - zadeklarował. - Dwa, trzy tygodnie temu bym tak nie powiedział - dodał.
W poniedziałek Joe Biden nie brał udziału w żadnych publicznych spotkaniach z wyborcami.
Cztery lata temu przedwyborcze sondaże wskazywały na zwycięstwo Hillary Clinton. Teraz prognozują, że wybory wygra Joe Biden.
Jak dotąd w tzw. wczesnym głosowaniu w 44 stanach i Dystrykcie Kolumbii osobiście lub korespondencyjnie głosy oddało 29,6 mln Amerykanów, wynika z danych Uniwersytetu Florydy.
To 21 proc. wszystkich głosów oddanych w 2016 r. Cztery lata temu na 16 dni przed wyborami głosowało 5,9 mln osób. Tegoroczny wzrost komentatorzy tłumaczą epidemią koronawirusa. Według nich, obywatele chcą uniknąć kolejek przed lokalami wyborczymi 3 listopada.