W rejonie desniańskim – jednym z lewobrzeżnych rejonów Kijowa, znajdującym się w północno-wschodniej części miasta – doszło do strzelaniny z udziałem przedstawicieli ukraińskich struktur bezpieczeństwa. SBU twierdzi, że jej funkcjonariusze zostali zaatakowani podczas prowadzonych czynności, a ukraińskie media wiążą incydent z żołnierzami jednostki podporządkowanej HUR. Prezydent Wołodymyr Zełenski określił sytuację jako „absolutnie haniebną” i zapowiedział wyjaśnienie sprawy. 

Strzelanina w Kijowie. Świadkowie mówią o wielu strzałach i rannych

Według ukraińskich mediów i cytowanych przez nie relacji świadków w zdarzeniu uczestniczyli funkcjonariusze Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) oraz Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Mieszkańcy okolicy przekazali w rozmowie z mediami, że słyszeli „wiele strzałów”. Mówili również o rannych oraz śladach krwi widocznych na ziemi. W związku ze zdarzeniem policja zamknęła kilka pobliskich ulic.

Według „Ukraińskiej Prawdy” incydent może mieć związek ze zniknięciem Stepana Kapłunowa, zastępcy dowódcy do spraw działań bojowych Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego, RDK. Formacja ta walczy po stronie Ukrainy i podlega ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu. W Rosji RDK został uznany za organizację terrorystyczną i jest zakazany.

Czytaj więcej

„Ptaki Madziara” nie odpuszczają armii Putina. Słynny dowódca o liście celów

SBU: podczas przeszukania doszło do zbrojnego ataku

SBU oficjalnie poinformowała, że prowadziła operację specjalną, podczas której jej funkcjonariusze zostali zaatakowani przez przedstawicieli innej jednostki Sił Obrony Ukrainy. Początkowo służba nie wskazała, o jaką formację chodziło. HUR nie skomentował bezpośrednio samej strzelaniny.

W środę rano SBU przekazała również, że wspólnie z HUR udaremniła zamach terrorystyczny, który – według komunikatu – rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa miała przygotowywać przeciwko jednemu z liderów rosyjskiego opozycyjnego ruchu politycznego, który przyjechał do Ukrainy z okazji Dnia Niepodległości.

Podobne oświadczenie opublikował Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, jednak później wpis zniknął z mediów społecznościowych.

Po południu SBU przekazała kolejne informacje. Według służby jej funkcjonariusze, w ramach postępowania przygotowawczego dotyczącego zamachu terrorystycznego, prowadzili czynności mające na celu zebranie i zabezpieczenie materiału dowodowego. „Podczas przeszukania pod jednym z adresów grupa osób dokonała zbrojnego ataku na grupę operacyjno-śledczą SBU” – oświadczyła służba.

Według SBU napastnicy próbowali uniemożliwić przeprowadzenie czynności, a samochodami zablokowali funkcjonariuszom możliwość przejazdu.

Na miejsce skierowano jednostkę specjalną Alfa

SBU poinformowała, że osoby podejrzewane o udział w ataku zostały zatrzymane. Na miejsce skierowano także funkcjonariuszy specjalnej jednostki Centrum Operacji Specjalnych „Alfa” SBU.

Jak podała służba, jednostka przybyła „w celu powstrzymania ataku i zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom czynności procesowych”. Jej funkcjonariusze użyli broni.

Według SBU część osób, które stawiały opór, została ranna. Wcześniej niektóre ukraińskie media informowały również o ofiarach śmiertelnych, jednak informacje te nie zostały dotychczas potwierdzone.

W komunikacie SBU nie napisano wprost, że doszło do zbrojnej konfrontacji z funkcjonariuszami HUR. Służba przekazała jednak, że zatrzymani należeli do „jednej z jednostek Sił Obrony Ukrainy”. Zabezpieczono przy nich broń oraz dokumenty.

Czytaj więcej

„Moskwa padnie”. „Ptaki Madziara” uderzyły w S-400, myśliwce i rosyjskie radary

Budanow: nikt nie ma prawa bezkarnie porywać żołnierzy i strzelać na ulicach

Do wydarzeń odniósł się szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który przed objęciem obecnego stanowiska kierował HUR. Poinformował, że sprawę badają już Państwowe Biuro Śledcze oraz Prokuratura Generalna Ukrainy.

– Nikt nie ma prawa bezkarnie porywać żołnierzy, otwierać ognia na ulicach naszych miast, wydawać i wykonywać przestępczych rozkazów – powiedział Budanow w rozmowie z RBC-Ukraina.

Doradca prezydenta Dmytro Łytwyn przekazał natomiast, że Wołodymyr Zełenski zażądał od kierownictwa odpowiednich struktur przedstawienia informacji o tym, co się wydarzyło. Jak zaznaczył, służby wcześniej milczały na temat incydentu.

Odpowiadając na pytanie o możliwą strzelaninę pomiędzy przedstawicielami HUR i SBU, Łytwyn powiedział, że informacje dotyczące sytuacji będzie przekazywać Prokuratura Generalna.

Zełenski reaguje na strzelaninę SBU i HUR. „Absolutnie haniebna sytuacja”

Do zdarzenia odniósł się już także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. We wpisie opublikowanym na Facebooku wprost napisał o sytuacji „między poszczególnymi jednostkami SBU i HUR”, do której doszło w Kijowie, i określił ją jako „absolutnie haniebną”.

Prezydent poinformował, że rozmawiał o sprawie z prokuratorem generalnym Rusłanem Krawczenką. Jak zapowiedział, Prokuratura Generalna oraz Państwowe Biuro Śledcze mają szczegółowo wyjaśnić okoliczności zdarzenia. „Zostaną sprawdzone wszystkie zeznania i oświadczenia uczestników tej historii, cała sytuacja krok po kroku” – zapowiedział Zełenski.

Ukraiński prezydent podkreślił, że sprawa musi pociągnąć za sobą konsekwencje. Według niego w obu służbach powinny zostać przeprowadzone wewnętrzne postępowania, a ich kierownictwo powinno podjąć również decyzje kadrowe wobec osób zaangażowanych w incydent. „Strzelać tutaj, w Ukrainie, można tylko do rosyjskich okupantów w obronie Ukrainy. Żadna inna strzelanina nigdy nie będzie traktowana przez nasze państwo jako coś, na co komukolwiek wolno sobie pozwolić” – oświadczył Wołodymyr Zełenski.