Korespondencja z Ankary
Na rozpoczętym we wtorek dwudniowym szczycie NATO w tureckiej stolicy niektórzy spodziewali się, że w razie złego humoru Trumpa i jego ataków na europejskich sojuszników z pomocą przyjdzie gospodarz, Recep Erdoğan.

Jednocześnie w niektórych europejskich krajach NATO media rozpisywały się o represjach w Turcji Erdoğana i stawiały pytanie, czy ten kraj to właściwe miejsce na szczyt organizacji odwołującej się do haseł wolności i demokracji. I na dodatek w trudnym momencie – zmniejszania obecności militarnej USA w Europie i przekazywania jej większej odpowiedzialności za europejskie bezpieczeństwo.

Turcja jako „jeden z europejskich filarów” NATO

Czy Turcja w tej amerykańskiej wizji też jest Europą i również ma przejmować większą odpowiedzialność? – Bez wątpienia Turcja to jeden z europejskich sojuszników, mimo że nie należy do Unii Europejskiej. I tak się sama w NATO pozycjonuje. Turcja chce się widzieć jako jeden z europejskich filarów sojuszu i inni tak ją chcą widzieć. Choć są pewne tarcia, bo Ankara nie może brać udziału w takich europejskich inicjatywach jak SAFE – mówi „Rzeczpospolitej” Özgür Ünlühisarcıklı, szef ankarskiego oddziału amerykańskiego think tanku German Marshall Fund.

Czytaj więcej

Szczyt NATO. Holandia kończy bezpośrednie wsparcie wojskowe dla Ukrainy

Czy szczyt się Erdoğanowi uda? – Naprawdę wierzę, że wszyscy sojusznicy potrzebują udanego szczytu. A poprzeczka sukcesu nie jest zawieszona bardzo wysoko. Na poprzednim, w zeszłym roku, w Hadze wyznaczono cel wydatków na obronę na poziomie 5 proc. PKB i to była wysoko zawieszona poprzeczka. To była naprawdę wysoko postawiona poprzeczka. Teraz, jeżeli sojusznicy zademonstrują jedność i zaufanie, to zostanie to uznane za sukces. Jednocześnie odbywa się bardzo ważne forum przemysłu obronnego. Wiele podpisanych umów również będzie oznaką sukcesu – podkreśla Özgür Ünlühisarcıklı.

Gdyby szczyt nie odbywał się w Turcji, Donald Trump mógłby nie brać w nim udziału

Jeszcze kilka tygodni temu nie było pewne, czy prezydent Stanów Zjednoczonych, najważniejszego kraju sojuszu, osobiście pojawi się na szczycie. Ważny natowski dyplomata, cytowany anonimowo przez Politico, powiedział, że „mógłby wymienić wiele krajów europejskich”, które, gdyby były organizatorami tegorocznego szczytu, sprawiłyby, że Donald Trump by się na nim nie pojawił. Ale ponieważ to szczyt Erdoğana, to przyjeżdża.

Sam Trump potwierdził to ostatecznie pod koniec czerwca, gdy w Białym Domu odwiedzał go sekretarz generalny sojuszu Mark Rutte. Mówił, że zrobi to „z szacunku” dla gospodarza. Zachwalał Turcję jako „mocnego” członka NATO (czyli z dużą armią), a Rutte dodał, że kraj ten ma silny przemysł zbrojeniowy. Trump zapowiedział również, że prawdopodobnie zrobi Erdoğanowi prezent, który go uszczęśliwi. Przyjęto to jako zapowiedź przekazania nowoczesnych wielozadaniowych myśliwców F-35, co budzi wątpliwości w samej Ameryce oraz ostry sprzeciw innego sojusznika – Izraela.

Czytaj więcej

Niepokojące słowa Trumpa, żąda kontroli nad Grenlandią. „Dania nie wydaje pieniędzy”

We wtorek podczas spotkania amerykańskiego prezydenta z Erdoğanem potwierdziło się, że chodzi o taki właśnie prezent. Precyzyjniej, na razie Trump zapowiedział zniesienie sankcji nałożonych na Turcję za zakup rosyjskiego systemu obrony przeciwpowietrznej S-400. Skutkiem sankcji było wykluczenie Ankary przed siedmiu laty z programu konstruowania i produkcji samolotów piątej generacji. Czy teraz Turcy do niego wrócą?

Trump nie odpowiedział jednoznacznie, zapewne dlatego, że może być z tym problem prawny oraz polityczny – w amerykańskim Kongresie. Prezydent USA szybko przeszedł do wychwalania Turcji jako partnera „znacznie bardziej lojalnego niż wielu innych”. Pierwszego dnia szczytu NATO Trump przyznał, że faktycznie mógłby się na nim osobiście nie pojawić, gdyby gospodarzem nie byli Turcy.

Turcja – jeden z najważniejszych partnerów Polski

Polska podkreśla wagę Turcji i stosunków polsko-tureckich dla bezpieczeństwa, ostatnio zwłaszcza obóz prezydencki. Dwa tygodnie przed szczytem prezydent Karol Nawrocki złożył wizytę oficjalną w Ankarze. Po spotkaniu z Erdoğanem mówił, że Turcja jest dla Polski „jednym z najważniejszych partnerów” oraz „sprawdzonym sojusznikiem w NATO i państwem odgrywającym istotną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa Europy”.

Czytaj więcej

Szczyt NATO w Ankarze. Polskę reprezentują Nawrocki, Kosiniak-Kamysz i Sikorski

Ale ponad rok temu z misją u Erdoğana był i premier Donald Tusk. Był to czas, gdy ku przerażeniu Europejczyków Trump zaczął flirtować z Władimirem Putinem, podzielać jego poglądy na temat Ukrainy i podważać sensowność współpracy transatlantyckiej. Szef polskiego rządu mówił wówczas o konieczności szukania „nowych formatów” współpracy w sprawie bezpieczeństwa z krajami nienależącymi do UE, Wielką Brytanią i Turcją właśnie.

– Zaufanie między Turcją a Polską jest znacznie większe niż między Turcją a innymi krajami europejskimi – mówił mi wtedy szef ankarskiego oddziału German Marshall Fund.