Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób rosyjska agresja zmieniła postrzeganie OUN i UPA w Ukrainie.
  • Jakie rozwiązania polsko-ukraińskiego sporu o historię popiera obecnie ukraińskie społeczeństwo.
  • Co na temat „tragedii wołyńskiej” można przeczytać w najnowszych podręcznikach dla ukraińskich szkół.
  • Z czego wynika różnica w postrzeganiu UPA między Polakami a Ukraińcami.

Decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał honorowe miano „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych, wywołała burzę nad Wisłą. W konsekwencji prezydent Karol Nawrocki zdecydował odebrać ukraińskiemu przywódcy Order Orła Białego, a prezydent Ukrainy postanowił nie jechać do Gdańska na konferencję poświęconą odbudowie jego kraju. Najnowsze sondaże wskazują, że podjęta przez Zełenskiego decyzja w sprawie UPA doskonale wpisuje się w panujące nad Dnieprem nastroje i nie zaskakuje jego rodaków. Ulice Bohaterów UPA, Romana Szuchewycza czy Stepana Bandery od dawna są częścią ukraińskiej rzeczywistości.

Czytaj więcej

Order Zełenskiego dotarł do Kancelarii Prezydenta. „Legitymacja traci ważność”

Spór Polski z Ukrainą o UPA. Co o tym myślą Ukraińcy? Wyniki najnowszego sondażu

Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) w swoim najnowszym sondażu zaproponował kilka rozwiązań wyjścia z polsko-ukraińskiej „sprzeczki o historię”. Najwięcej (57 proc.) Ukraińców stwierdziło, że każdy kraj powinien pozostać „przy własnej wizji historii”, mieć „własnych bohaterów” i że żaden inny kraj „nie powinien się w to wtrącać”. Poszukiwania kompromisu i powołania w tym celu komisji historyków chce 33 proc. respondentów nad Dnieprem, a zaledwie 1 proc. ankietowanych stwierdził, że Ukraina powinna przyjąć „polski punkt widzenia”.

Ukraińcy zostali też zapytani o to, jak oceniają działania OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) i UPA (Ukraińskiej Powstańczej Armii) podczas II wojny światowej. Z sondażu KMIS wynika, że 37 proc. Ukraińców ocenia działalność tych formacji „pozytywnie”, a 50 proc. badanych nie może się jednoznacznie określić. Tymczasem negatywnie ocenia OUN-UPA jedynie 8 proc. Ukraińców.

Czytaj więcej

Ukraiński polityk: Zełenski powinien się udać do Gdańska

– Dla większości Ukraińców UPA to siła, która walczyła ze Związkiem Radzieckim do początku lat 60. Aż 155 tys. żołnierzy UPA poległo, a 300 tys. zostało represjonowanych, część z nich wysłano na Sybir. Dla Ukraińców są oni symbolem walki z Sowietami, nie z Polakami. W czasach ZSRR zakazywano mówić o tym, co się działo na Wołyniu, i przez to większość Ukraińców nic o tym nie wie. W zachodniej Ukrainie owszem, ale w całym kraju jest już niewiele informacji na ten temat – mówi „Rzeczpospolitej” Mykoła Kniażycki, deputowany Rady Najwyższej z opozycyjnej Europejskiej Solidarności.

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Foto: AFP

Rzeź wołyńska. Co o niej piszą w ukraińskich podręcznikach do historii?

W najnowszym podręczniku historii Ukrainy dla uczniów 10. klasy (wydanym w 2023 r. pod redakcją Witalija Własowa, Stanisława Kulczyckiego i Ołeksandra Panarina) „tragedii wołyńskiej” poświęcono zaledwie trzy strony, z czego dwie to komentarze autorów i ćwiczenia.

„Uzasadnieniem tej decyzji była potrzeba przeszkodzenia planom polskich sił politycznych zmierzających do przyłączenia Zachodniej Ukrainy do powojennej Polski. Zwolenników miała również idea ukarania miejscowych Polaków za współpracę z hitlerowcami lub radzieckimi partyzantami, czyli idea odwetu za krzywdy wyrządzone Ukraińcom. Dlatego działania UPA były popierane przez część miejscowej ludności ukraińskiej” – czytamy w podręczniku w wyjaśnieniu przyczyn ludobójstwa na Wołyniu.

„W wyniku tragicznych wydarzeń oba narody poniosły wielkie straty, zginęły tysiące pokojowych mieszkańców tego regionu” – twierdzą autorzy. Powołując się na polskich historyków, piszą o „co najmniej 35 tys.” ofiar na Wołyniu, ale polski IPN podaje inne liczby – 40–60 tys. na Wołyniu i 30–40 tys. ofiar w Galicji Wschodniej.

Czytaj więcej

Ukraiński politolog: Historia Ukrainy będzie pisana w Kijowie, nie w Warszawie

W ukraińskich miastach roi się od ulic Romana Szuchewycza, Stepana Bandery czy Bohaterów UPA i pojawiały się one na mapie kraju długo przed tym, jak prezydentem został Wołodymyr Zełenski. Są obecne we wszystkich największych miastach, a w zachodniej części kraju również zobaczymy pomniki Bandery (m.in. we Lwowie, Iwano-Frankiwsku czy Tarnopolu) i Szuchewycza (Iwano-Frankiwsk, Kałusz). W sierpniu 2022 r. były plac Tulski (nawiązujący do rosyjskiej Tuły) przemianowano na plac Bohaterów UPA. Tuż obok znajduje się aleja Stepana Bandery, która do lipca 2016 r. była Aleją Moskiewską i przeszła do historii w wyniku rozpoczętego przez byłego prezydenta Petra Poroszenkę procesu dekomunizacji i derusyfikacji kraju. Ulica Szuchewycza w 2016 r. pojawiła się nawet w rosyjskojęzycznej Odessie, a później w Dnieprze. Rozpoczęta w 2022 r. agresja Rosji na pełną skalę tylko nasiliła ten proces.

Zbrodnia wołyńska - liczba ofiar w przedwojennym woj. wołyńskim w 1943 r.

Zbrodnia wołyńska - liczba ofiar w przedwojennym woj. wołyńskim w 1943 r.

Foto: PAP

Co ciekawe, nastawienie Ukraińców do UPA i OUN radykalnie zmieniła rosyjska aneksja Krymu i wojna z Rosją. Z przeprowadzanych w 2013 r. przez KMIS sondaży wynikało, że jedynie 19 proc. Ukraińców miało pozytywny stosunek do tych formacji, a aż 48 proc. – negatywny.

Natalia Panczenko: Większość Ukraińców wychowała się bez wiedzy o Wołyniu

– Ukraina składa się z 25 obwodów. Rzeź wołyńska wydarzyła się w jednym z nich (wołyńskim), który przed wojną znajdował się w granicach II Rzeczypospolitej. Jeden był w granicach Rumunii i jeszcze jeden w granicach Czechosłowacji. Pozostałe regiony Ukrainy, w tym mój rodzinny obwód połtawski, znajdowały się wtedy w granicach Związku Radzieckiego i na naszych terenach UPA w ogóle nie istniała. Właśnie dlatego ludzie z Połtawy, Charkowa, Chersonia, Zaporoża czy Kijowa nie mają z Wołyniem żadnego związku emocjonalnego – mówi „Rzeczpospolitej” Natalia Panczenko, jedna z liderek ukraińskiej społeczności w Polsce.

Czytaj więcej

Zakończono prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej

– Była to zbrodnia, którą potępiam. Ale żeby zrozumieć współczesnych Ukraińców, trzeba pamiętać, że większość z nich wychowała się bez wiedzy o tych wydarzeniach i dopiero dziś poznaje własną historię, często od podstaw – dodaje. Przekonuje, że przeciętnemu Ukraińcowi UPA kojarzy się nie z rzezią wołyńską, lecz z walką z ZSRR.

Jak twierdzi, Polacy i Ukraińcy „przez dziesięciolecia uczyli się zupełnie innych fragmentów tej samej historii”.

– Mam nadzieję, że wiedza o Wołyniu będzie coraz powszechniejsza w Ukrainie, bo dojrzałe społeczeństwo musi umieć uznawać nie tylko powody do dumy, ale też bolesne karty własnej historii – twierdzi.