W ten sposób były szef resortu zdrowia odniósł się do narastającego skandalu wokół strefy dla uprzywilejowanych polityków w warszawskiej placówce oraz wstrząsających doniesień lekarza-sygnalisty, dr. Emila Jędrzejewskiego, dotyczących nieprawidłowości na tamtejszym SOR-ze. Arłukowicz w ostrych słowach wezwał do odpowiedzialności zarówno media, jak i koalicjantów z rządu Donalda Tuska.

Reklama
Reklama

Wojna o fotel i telewizor. „Wzmożenie moralne”

Były minister zdrowia nie krył irytacji faktem, że dyskusja publiczna przez wiele dni koncentrowała się na elementach wyposażenia szpitalnego gabinetu, podczas gdy prawdziwe problemy leżały zupełnie gdzie indziej.

– Zdarzyło mi się być w przychodni w Brukseli i jakoś nie zdziwiło mnie to, że stało tam ze 20 fotelików i były trzy telewizory – relacjonował europoseł. – W jednym leciał program informacyjny, w drugim kanał sportowy, a w trzecim bajki dla dzieci. Nie wiem, czy to coś karygodnego, no ale jeżeli kogoś to drażni, że wisi telewizor na ścianie, rozumiem, że jest to wzmożenie moralne tych, którzy uważają, że jest to salonik VIP.

– Przez tydzień zajmowaliśmy się wszyscy dwoma fotelikami w kolorze szarym i wiszącym telewizorem. Po tygodniu dowiadujemy się, że ten sam sygnalista mówi o tym, że tam umierali ludzie przez zaniechania bądź błędne decyzje lekarzy. To znaczy, że to jest skandal – kontynuował

„Proszę nie wysyłać mi tajnych informatorów”

Arłukowicz skierował bezpośrednie żądania pod adresem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z Polski 2050, która publicznie zarzuciła Koalicji Obywatelskiej stworzenie „układu zamkniętego” w Warszawie.

– Skoro pani minister twierdzi, że w Koalicji panuje układ zamknięty i funkcjonował specjalny salonik VIP oraz szybka ścieżka dla Koalicji Obywatelskiej, to w imię odpowiedzialności politycznej bardzo panią proszę o przekazanie tej informacji w formule otwartej, publicznej. Pani minister, proszę pełne informacje: imię, nazwisko. Proszę nie słać SMS-ów, proszę nie wysyłać mi tajnych informatorów, tylko proszę to publicznie powiedzieć.

Jednocześnie europoseł zasugerowałby minister przyjrzała się obsadzie personalnej we własnym resorcie oraz w podległych jej Społecznych Inicjatywach Mieszkaniowych (SIM), gdzie – jak stwierdził – w ponad dwudziestu przypadkach odnajduje zależności partyjne.

Sprawa dr. Kacprzyka. „Tu już nie ma miejsca na politykę”

Były minister zdrowia odniósł się także do bulwersujących zarzutów wobec dr. Kacprzyka – lekarza ze Szpitala Południowego i byłego radnego KO, którego gigantyczne zarobki oraz domniemane błędy zarządcze doprowadziły do kryzysu. Arłukowicz przyznał, że poznał go w okolicach 2018 r., gdy ten jako student roznosił ulotki w kampanii samorządowej, jednak od tamtej pory nie utrzymywał z nim kontaktów.

– To nie Tusk i nie Koalicja Obywatelska założyli sobie słuchawki i badała ludzi na SOR-ze, tylko robił to Kacprzyk. Wysokość jego pensji bulwersuje mnie od A do Z. Ten człowiek wyleciał z roboty, wyleciał z partii, siedzi mu na głowie prokuratura, NFZ i kontrola z Urzędu Miasta. Jeśli jest prawdą to, co mówi Jędrzejewski – że wskutek działań Kacprzyka ktoś poniósł śmierć – to rozmawiamy o bardzo poważnych sprawach i tu już nie ma miejsca na żadną politykę.

Żądanie masowych kontroli. Trzaskowski przed wyzwaniem

Zdaniem gościa „Rzeczy o polityce”, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie powinien rezygnować ze stanowiska, ale natychmiast podjąć zdecydowane działania kontrolne we wszystkich placówkach podległych miastu.

– Trzaskowski powinien czym prędzej wszcząć kontrolę we wszystkich szpitalach, których jest właścicielem. Ta kontrola powinna być bardzo dokładna i merytoryczna: o sposobie zatrudnienia lekarzy, wysokości zarobków, przestrzeganiu procedur medycznych i przepisów o odpowiedzialności zawodowej. Sytuacja nabrzmiała do takiego napięcia czy emocji społecznych, że uważam, iż kontrole powinni wszcząć wszyscy właściciele szpitali w Polsce, w tym marszałek województwa mazowieckiego oraz starostowie.

„Dziecinada w polityce” i konflikt wokół Wołodymyra Zełenskiego

W pierwszej części rozmowy Bartosz Arłukowicz ostro skrytykował także prezydenta RP Karola Nawrockiego za decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Reakcję tę wywołały wcześniejsze, negatywnie oceniane przez europosła wypowiedzi Zełenskiego gloryfikujące UPA.

– Uważam odebranie medalu za małostkowe, nieprzemyślane, złe w skutkach, niepotrzebne i będące taką trochę dziecinadą w polityce. Zełenski jest w czasie wojny, musi zarządzać krajem w warunkach ekstremalnych, ze spadającymi bombami na ludzi. Negatywnie oceniam jego decyzje dotyczące historii i uważam, że niepotrzebnie to zrobił, ale reakcja Polski musi być wyważona. Ukraińcy dzisiaj bronią wolności Europy przed Putinem i bronią jej samodzielnie.

Europoseł zarzucił prezydentowi Nawrockiemu brak odwagi oraz prowadzenie cynicznej gry na użytek wewnętrzny: – Pan prezydent Nawrocki nie znalazł czasu, ochoty ani momentu przez rok swojej prezydentury, żeby odwiedzić Zełenskiego. Kiedy zabrakło mu odwagi, postanowił dla wewnętrznych, partyjno-politycznych korzyści prowadzić licytację, kto do kogo powinien przyjechać. Miejscem Nawrockiego było stanąć u boku Zełenskiego, pojechać tam i wesprzeć człowieka w tej walce – stwierdził europoseł.