Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało konsultacje dyrektorów szpitali i samorządowców na temat dramatu w szpitalach powiatowych i wojewódzkich.

– Już po raz drugi wprost wybrzmiały informacje ze strony dyrektorów szpitali organów prowadzących czy będzie po prostu płynność finansowa ze względu na drastyczne ograniczenia finansowania służby zdrowia – powiedział były minister edukacji, a obecnie kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek. Krótko mówiąc, to, co pani minister zdrowia (Jolanta) Sobierajska(-Grenda) sobie wyobraziła, oznacza zamknięcie 30 proc. szpitali, które widzą swój koniec płynności finansowej i brak możliwości płacenia lekarzom czy pielęgniarkom. To będzie nie za rok czy za 2 lata, tylko w najbliższych miesiącach – podkreślił.

Przemysław Czarnek: Dlaczego nie można, jak są pieniądze, ratować życia pacjenta?

Zdaniem Czarnka doprowadzi to do zamykania oddziałów szpitalnych. – Efekt cięć widzimy już dzisiaj na korytarzach szpitali – powiedział. – W w samych tylko Puławach z blisko 900 badań miesięcznie następuje redukcja do 100, czyli 800 pacjentów jest odsyłanych. I to nie są pacjenci, którzy przyszli zobaczyć, jak upiększyć włosy, tylko to są ludzie, którzy mają konkretne schorzenia – zastrzegł.

Polityk PiS podkreślił, że sytuacja jest dramatyczna. – To, co najbardziej dotyka pacjentów, to jest brak możliwości zbadania się, a w związku z tym brak możliwości zastosowania wobec nich odpowiedniej terapii – powiedział Czarnek. – Dzisiaj w Polsce pacjent składa się na wynagrodzenie dla lekarza, dla pielęgniarki, ale nie może zbadać się rezonansem, który został zakupiony dla niego. To dlaczego nie można, jak są pieniądze, ratować życia pacjenta? – pytał 

Czytaj więcej

Syna senatora KO nie obowiązuje kolejka? Wirtualna Polska: Szpital i NFZ potwierdzają

Czarnek podkreślił też, że gotowa jest ustawa w tej sprawie, którą będzie prowadził doktor Czesław Hoc. Mają się w niej znaleźć rozwiązania przywracające 800 mln zł, które Narodowy Fundusz Zdrowia chce zaoszczędzić, ograniczając finansowanie części świadczeń medycznych

– Sa dwa źródła finansowania świadczeń, które zabrano pacjentom: TVP Info i TVP w likwidacji – stwierdził Czarnek. – Po co dawać pieniądze na sute wynagrodzenia, skoro można dać je pacjentom? Finansowanie TVP w likwidacji kwotami miliardowymi jest bez sensu. Pacjenci czekają na rezonans magnetyczny, tomograf komuterowy, kolonoskopię czy gastroskopię – dodał.

Czarnek wspomniał też o 160 mln zł w zamrożonych aktywach rosyjskich, które – jego zdaniem – można zabrać i dać pacjentom. – Boi się pan? Czego się pan boi? – zwrócił się do premiera Donalda Tuska.

Na naszych oczach dokonuje się prywatyzacja służby zdrowia. Nie możemy dzielić pacjentów na tych, którzy mają pieniądze na prywatną opiekę zdrowotną i na tych, którzy ich nie mają

Stanisław Karczewski, były Marszałek Senatu

Według polityka PiS w ustawie jest jeszcze trzecie rozwiązanie – gwarancja, że w roku budżetowym nie zmienia się na korzyść pacjenta sytuacji w NFZ. – Po to, żeby nie dochodziło do takiej sytacji jak ta dzisiejsza, kiedy to nagle odcina się 800 mln zł na badania, które są konieczne do tego, żeby zdiagnozowac i prowadzić terapie ratujące życie – powiedział kandydat PiS na premiera. – Pieniądze więc są, tylko władza dziaduje na obywatelu i nie pozwala mu zdiagnozować się tym sprzętem, który jest do jego dyspozycji – powiedział. – To nie jest pacjent „ponad limit”, to nie są „ponadwykonania”, to są cierpiący ludzie – dodał.

Podobne zdanie wygłosił były Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. – Założenie jest takie: przestańmy się diagnozować, to NFZ zaoszczędzi. Jednak to krótkowzroczna strategia, bo wszyscy dopłacimy później do powikłań – stwierdził. – Na naszych oczach dokonuje się prywatyzacja służby zdrowia. Nie możemy dzielić pacjentów na tych, którzy mają pieniądze na prywatną opiekę zdrowotną i na tych, którzy ich nie mają – dodał.

Co o sytuacji w służbie zdrowia mówią dyrektorzy szpitali? „Pieniądze się totalnie skończą”

Na temat sytuacji w służbie zdrowia wypowiedzieli się też przedstawiciele służby zdrowia. Artur Kozioł, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej ocenił, że prezes Narodowego Funduszu Zdrowia „zgasił światło” w ambulatoryjnych świadczeniach diagnostycznych. – To nie jest żadna reforma rozliczeniowa, to jest po prostu nałożenie kagańca na służbę zdrowia – powiedział. – Pacjent dzisiaj słyszy w mediach, że świadczenia dalej mają charakter nielimitowany, ale dyrektor słyszy co innego. Słyszy, że dostanie połowę za nadwykonania, 40 proc. stawki progresywnej za tomograf komputerowy i rezonans magnetyczny, 60 proc. za endoskopię. To jest po prostu kreatywna księgowość – ocenił.

Czytaj więcej

NFZ ograniczył finansowanie badań. Pacjenci już odczuwają skutki

Z kolei Elżbieta Śreniawska, prezes Uzdrowiska Busko-Zdrój podkreśliła, że Narodowy Fundusz Zdrowia milczy, zamiast odpowiadać na pytania placówek. – Przykładem jest oddział świętokrzyski Narodowego Funduszu Zdrowia, z którym nie mamy żadnego kontaktu – powiedziała. – Warto podkreślić, że pacjenci nie znikną, nie wszyscy, na szczęście, umrą, ale to oznacza, że ci pacjenci znajdą się na garnuszku państwa, bo będą jeździć na wózkach inwalidzkich albo wręcz znajdą się w łóżku w domu, bo innego wyjścia nie będzie – dodała.

Robert Skowronek, dyrektor szpitala w Sochaczewie ostrzegł przed zapaścią finansów szpitali w najbliższych miesiącach. – Ja dzisiejszą sytuację finansową oceniam na bardzo dobrą – powiedział. – Spotkamy się za trzy miesiące, to zobaczycie, co to znaczy zła sytuacja – stwierdził. – Ja teraz „zjadam” jeszcze to, co mam na kontach, mam rozpędzone inwestycje. Mam tak zwane wkłady własne. Jednak wkrótce mi się pieniądze totalnie skończą i nie będę mógł wypłacić wynagrodzeń, tak jak już część szpitali nie wypłaca – dodał.