Nawet jeśli faworyt opozycji Péter Magyar wygra w tym miesiącu wybory na Węgrzech, będzie musiał stawić czoła wyczerpującemu wyzwaniu, jakim jest skuteczne rządzenie krajem. Powód? „Skomplikowane pole minowe, podstawione przez premiera Viktora Orbána” – pisze Politico.
Serwis zauważa, że Orbán zapewnił sobie ścisłą kontrolę nad kluczowymi instytucjami publicznymi w ciągu 16 lat sprawowania władzy. To oznacza, że jego zwolennicy nadal będą mieli decydujące uprawnienia do blokowania planów budżetowych Węgier i odrzucania ustawodawstwa za pośrednictwem upolitycznionego trybunału konstytucyjnego.
Czytaj więcej
Licząc się z możliwością porażki w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych premier Węgier Viktor Orbán rozważa możliwość zmiany konstytucji i obj...
Z kolei rząd Orbána i rządząca obecnie partia Fidesz zakładają, że Tisza zawiedzie z powodu braku doświadczenia i nie będzie w stanie rządzić. – Aby Tisza mogła rządzić, musiałaby mieć spójną wizję kraju i coś na kształt spójnej wspólnoty politycznej za sobą. Łączy ich tylko jedna sprawa: chcą nas odsunąć od władzy – powiedział Politico węgierski minister ds. UE János Bóka. Dodał, że poparcie, którym Tisza cieszy się w sondażach może wystarczyć do odsunięcia Fideszu od władzy, ale „na pewno nie wystarczy, żeby rządzić krajem”.
W konstytucji Węgier, która weszła w życie w 2012 r., objęła wiele zwykłych ustaw, regulujących kluczowe aspekty życia publicznego, klauzulą „praw kardynalnych”, które do zmiany wymagają większości dwóch trzecich głosów. Ustawy te dotyczą m.in. sądownictwa, mediów, systemu wyborczego, finansów publicznych, polityki rodzinnej i Kościoła. Ten próg dwóch trzecich głosów – jak wynika z przedwyborczych sondaży – może być nieosiągalny dla Magyara i jego partii Tisza nawet po wygranych wyborach.
Czytaj więcej
Od młodych uczestników wiecu partii Viktora Orbána usłyszałam, że są dumni z pozycji Węgier na świecie. W narodowe tony uderza w kampanii wyborczej...
Magyar z kolei zdaje sobie z tego sprawę i przygotowuje się na trudny początek, jeśli wygra. Jak zaznacza Politico, będzie musiał również zmierzyć się z wrogością lojalistów Fideszu, zajmujących stanowiska, które wymagają dwóch trzecich głosów do odwołania. – To na pewno będzie ciężka walka i jestem pewna, że Orbán nie ułatwi zadania swojemu następcy, jeśli przegra – powiedziała serwisowi Politico Katalin Cseh, była liberalna europosłanka, a obecnie posłanka opozycji.
Węgry czeka kryzys finansowy?
Pierwszym wyzwaniem Magyara będzie stworzenie budżetu, który umożliwi sfinansowanie jego kosztownych obietnic wyborczych, w tym zwiększenie wydatków publicznych, np. na opiekę zdrowotną. Problem polega na tym, że Fidesz wyczerpał budżet, osiągając 50 proc. zakładanego deficytu na cały 2026 r. już w lutym, po wprowadzeniu ogromnych dotacji, które miały mu ułatwić zdobycie poparcia wyborców.
Czytaj więcej
Według sondażu Median zleconego przez tygodnik „HVG” ponad trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, opozycyjna partia Tisza Pétera...
Jakby to było mało, Orbán może jeszcze bardziej utrudnić sytuację, wykorzystując jedną ze swoich najgroźniejszych pułapek: Radę Budżetową. W skład tego organu wchodzą trzej lojaliści Fideszu, niedawno mianowani na kadencje od 6 do 12 lat, którzy mogą zawetować budżet.
Prezydent Węgier Tamás Sulyok, który jest blisko związany z Fideszem i będzie sprawował urząd do 2029 r., może ogłosić przedterminowe wybory, jeśli rząd nie będzie w stanie uchwalić budżetu. Rada Budżetowa i prezydent mogą zostać odwołani jedynie większością dwóch trzecich głosów w parlamencie.
Nowy rząd – jak zauważa Politico – może mieć problem również z odblokowaniem 18 miliardów euro zamrożonych funduszy UE, bo Bruksela żąda uchwalenia reform.
W trakcie kampanii wyborczej Magyar wydawał się przekonany, że uda mu się zdobyć przynajmniej część z tych zamrożonych unijnych funduszy, demonstrując wiarygodne działania antykorupcyjne. – Nie byłby jednak w stanie zmienić przepisów wymagających większości kwalifikowanej, a jego sukces zależałby po części od jego umiejętności negocjacyjnych, a z drugiej od pewnej elastyczności ze strony UE – powiedziała Orsolya Ráczová z firmy konsultingowej Eurasia Group.
Czytaj więcej
Wygrana Fideszu Viktora Orbána czy Tiszy Pétera Magyara? W sondażu SW Research dla rp.pl zapytaliśmy Polaków jaki, ich zdaniem, wynik wyborów na Wę...
„Wąskie gardło” dwóch trzecich głosów i obawy Komisji Weneckiej
Konieczność uzyskania większości dwóch trzecich głosów w przypadku tak wielu kluczowych zmian staje się największą przeszkodą na drodze do sukcesu każdego nowego rządu.
Wprowadzenie „praw kardynalnych” dotyczących najważniejszych kwestii – od sądownictwa po media – było kluczowym elementem reformy konstytucji przeprowadzonej przez Orbána w 2011 r., która została przeprowadzona w zaledwie dziewięć dni.
Komisja Wenecka, złożona z niezależnych ekspertów prawa konstytucyjnego, wyrażała wówczas obawy dotyczące tego mechanizmu, uznając próg dwóch trzecich głosów wymagany do wprowadzenia poprawek za nadmierny, zwłaszcza w przypadku „kwestii, które powinny zostać pozostawione zwykłemu procesowi politycznemu”. Komisja wyraziła również dezaprobatę wobec nadmiernych uprawnień przyznanych Radzie Budżetowej i ich „wpływu na funkcjonowanie demokracji”.
Czytaj więcej
Całe państwo stało się zakładnikiem systemu korupcyjnego, który doprowadził Węgry do ruiny. Ludziom żyje się coraz gorzej i zaczynają to łączyć z p...
Fidesz obsadzał lojalistami ważne stanowiska, w tym prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich i przedstawicieli organów medialnych.
„Orbán przygotował scenariusz na wypadek porażki”
Jak uważa Kim Lane Scheppele, profesor prawa konstytucyjnego i wyborczego na Uniwersytecie Princeton, „Orbán przygotował scenariusz na wypadek swojej porażki”. Podkreśliła, że te zmiany „praktycznie uniemożliwią nowemu parlamentowi postawienie prezydenta w stan oskarżenia lub jego odwołanie”. Prezydent może natomiast zablokować uchwalanie ustaw, odsyłając je z powrotem do parlamentu lub kierując do Trybunału Konstytucyjnego, który może uznać je za niezgodne z konstytucją, co potencjalnie może zniweczyć wszelkie wysiłki reformatorskie podejmowane przez Tiszę.
Scheppele porównała to do problemów, z jakimi boryka się premier Donald Tusk w Polsce, próbując przeprowadzić reformy w obliczu prawa weta prezydenta Karola Nawrockiego.