Tabuya podkreśla, że nagranie miało charakter prywatny, a jego adresatem był jej mąż. Publikację nagrania w sieci nazywa przestępstwem.
Premier zdymisjonował minister, bo prywatnym nagraniem „zhańbiła partię”
Rabuka zdecydował się odwołać minister ze stanowiska dwa dni po tym, gdy media na Fidżi zaczęły informować o pojawieniu się w sieci sekstaśmy z Tabuyą w roli głównej.
Nie jest jasne jak doszło do publikacji nagrania w sieci. Premier poinformował, że rząd nie będzie zajmował się wyjaśnieniem tej sprawy i dodał, że Tabuya może doprowadzić do wszczęcia śledztwa, składając doniesienie na policję.
Czytaj więcej
Przykład Kiribati najdobitniej pokazuje, że ograniczanie spalania paliw kopalnych to działanie niezbędne, ale jednostronne. Równolegle powinniśmy p...
Premier podkreślił, że niezależnie od tego, jak nagranie trafiło do sieci, zhańbiło jego rząd i partię. Po otrzymaniu wyjaśnień od Tabui szef rządu zdymisjonował ją i zdecydował, że zastąpi ją dotychczasowa wiceminister, Sashi Kiran.
Rabuka zarzucił Tabui zachowanie niezgodne ze standardami, jakie przyjął jego rządu. Nie jest jednak jasne jaki kodeks postępowania naruszyła minister biorąc pod uwagę, że taśma, którą opublikowano w sieci, była, jak twierdzi, przeznaczona wyłącznie dla jej męża.
Nie ma niczego skandalicznego, nielegalnego lub niemoralnego w przesyłaniu prywatnych nagrań i zdjęć między dwoma dorosłymi osobami, które wyrażają na to zgodę i znajdują się w związku
Przeciwko byłej już minister postępowanie dyscyplinarne wszczęła jej partia, Sojusz Ludowy.
Lynda Tabuya się tłumaczy: Nie ma niczego niemoralnego w wysłaniu nagrania mężowi
Sama Tabuya w rozmowie z lokalnymi mediami przekonywała, że „nie ma niczego skandalicznego, nielegalnego lub niemoralnego w przesyłaniu prywatnych nagrań i zdjęć między dwiema dorosłymi osobami, które wyrażają na to zgodę i znajdują się w związku”.
Tabuya podkreśla też, że osoby, które rozpowszechniają nagranie z jej udziałem, są sprawcami wymierzonej w nią cyberprzemocy. Była minister zapewnia, że współpracuje z organami ścigania w celu ustalenia, kto opublikował nagranie i że ma dowody przeciwko jednej osobie, która rozpowszechniała nagranie za pośrednictwem poczty internetowej.
- Ostrzegam wszystkich, którzy rozpowszechniają nagranie za pośrednictwem Messengera, e-maila lub innej platformy internetowej, że popełniają przestępstwo i będą pociągnięci do odpowiedzialności – mówi Tabuya.
Skandal podzielił opinię publiczną na Fidżi. Część mieszkańców kraju uważa, że dymisja minister była słuszna, inni wskazują, że nagranie miało charakter prywatny i nie miało związku z pracą Tabui jako ministra.