Przeciwko Le Pen i innym europosłom ze Zjednoczenia Narodowego toczy się proces przed sądem w Paryżu. Są oni podejrzani o zatrudnianie działaczy partii na stanowiskach asystentów w Parlamencie Europejskim. Osoby te w rzeczywistości nie świadczyły pracy jako asystenci. Śledczy chcą wykluczenia na pięć lat z życia publicznego wszystkich podejrzanych w sprawie.
Zjednoczenie Narodowe popiera we Francji ok. 1/3 wyborców
Gdyby sąd przychylił się do wniosku prokuratury, wówczas Marine Le Pen nie mogłaby ubiegać się o urząd prezydenta w 2027 roku. Prokuratura chce, aby zakaz wszedł w życie natychmiast, nawet gdyby obrońcy Le Pen i jej partyjnych kolegów odwołali się od wyroku.
Czytaj więcej
Przejęcie władzy w Berlinie przez Friedricha Merza to na razie jedyna szansa na odrodzenie Unii. Ale i ona jest relatywnie odległa i niepewna.
Dla Marine Le Pen śledczy domagają się pięciu lat więzienia. Co najmniej dwa lata kary mogłyby zostać warunkowo umorzone.
Prokuratura domaga się też grzywny w wysokości 2 mln euro od Zjednoczenia Narodowego.
Zjednoczenie Narodowe w wyborach do Parlamentu Europejskiego z czerwca tego roku uzyskało 31,37 proc. poparcia. Z kolei w przedterminowych wyborach parlamentarnych Zjednoczenie Narodowe uzyskało w I turze 33,21 proc. głosów wygrywając ją, ale w drugiej – wobec sformowania się tzw. frontu republikańskiego, czyli sojuszu pozostałych ugrupowań przeciwko partii Le Pen – przegrało z Nowym Frontem Ludowym i ostatecznie jest dopiero trzecią siłą we francuskim parlamencie.
Zdaniem Marine Le Pen wniosek prokuratury jest „oburzający” i jest próbą „zniszczenia Zjednoczenia Narodowego”
Marine Le Pen: Prokuratura chce pozbawić Francuzów prawa do głosowania na tego, na kogo chcą
Le Pen uważa, że kara, jakiej domaga się prokuratura jest nadmiarowa. Jej zdaniem wniosek prokuratury jest „oburzający” i jest próbą „zniszczenia Zjednoczenia Narodowego”.
- Sądzę, że prokuratura chce pozbawić Francuzów możliwości głosowania na tego, na kogo chcą - oświadczyła.
Zarzuty w sprawie, która wyszła na światło dziennie w 2015 roku, dotyczą lat 2004-2016. Prokuratura twierdzi, że rzekomi asystenci europosłów z partii Le Pen (do 2018 roku był to Front Narodowy) w rzeczywistości pracowali na rzecz partii poza parlamentem.
Le Pen przekonywała miesiąc temu, że jest niewinna. - Nie czuję, abym dopuściła się najmniejszej nieprawidłowości – mówiła przed sądem.