Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Biden zabiera się za Trumpa

Agenci FBI przeszukali rezydencję Trumpa w związku z postępowaniem ws. niezgodnego z prawem zabrania przez byłego prezydenta niejawnych dokumentów z Białego Domu, po zakończeniu prezydentury.

W reakcji na przeszukanie w rezydencji byłego prezydenta, gubernator Florydy Ron DeSantis, który może być jednym z najgroźniejszych rywali byłego prezydenta w wyścigu o nominację prezydencką Partii Republikańskiej przed wyborami w 2024 roku, nazwał administrację Joe Bidena "reżimem" i oskarżył władze USA o "wykorzystywanie agencji federalnych przeciw politycznym oponentom reżimu".

- Im szybciej zacznie swoją kampanię, tym lepiej - tak z kolei skomentował całą sytuację republikański gubernator Indiany, Jim Banks.

Czytaj więcej

Agenci FBI przeszukali rezydencję Trumpa w Mar-a-Lago


Banks był wśród kilkudziesięciu parlamentarzystów Partii Republikańskiej, którzy we wtorek wieczorem spotkali się z Trumpem w jego rezydencji w Bedminster, w stanie New Jersey. W czasie kolacji zebrani rozmawiali o zbliżających się wyborach cząstkowych do Kongresu i wyborach prezydenckich w 2024 roku.

Były prezydent miał powiedzieć zebranym, że "podjął decyzję" w sprawie wyborów w 2024 roku i zapewnił, że "wszyscy będą szczęśliwi z powodu jego decyzji".

Josh Hawley, senator z Missouri, nazwał przeszukanie w domu Trumpa "bezprecedensowym atakiem na normy demokratyczne i rządy prawa". Wezwał do dymisji szefa Departamentu Sprawiedliwości i do usunięcia z urzędu dyrektora FBI.

Senator Lindsay Graham, polityczny stronnik Trumpa stwierdził, że był przekonany, iż Trump wystartuje w wyborach prezydenckich. - Teraz jestem o tym przekonany jeszcze bardziej - dodał.